Lecimy do Tajlandii 2 komentarze


Ostatni check bagażu i jedziemy na warszawskie lotnisko. Mały stresik przy odprawie- czy wszystko na pewno ok z biletami i bagażem. W końcu przyjemność pierwszego startu, fast food w Amsterdamie (paskudny!) i kilka godzin nudy na lotnisku, z którego, jak się okazuje, wyjść nie możemy, gdyż kupiliśmy na polskiej bezcłówce gorzką żołądkową. Właściwie to moglibyśmy, ale jak już wyjdziemy ze strefy transferowej, to nikt nas nie wpuści z powrotem na lotnisko z wódką w bagażu podręcznym. Szybka kalkulacja i… wybieramy możliwość dotargania żołądkówki do Tajlandii- typowi Polacy.

Start opóźnia się 1,5 godziny gdyż jeden z pasażerów, w chwilę po tym jak zajął swoje miejsce, traci przytomność. Niestety to koniec podróży staruszka, który zostaje odwieziony z pasa startowego do szpitala. Dotankowywanie samolotu po zaledwie godzinie stania na włączonych silnikach daje obraz temu jak daleko lecimy. Wreszcie odrywamy się od ziemi.

Jedzenie w samolocie jak zwykle paskudne- papka z rozgotowanych warzyw, pseudo mięsna mielonka uformowana w kotleta, jajecznica z proszku a często coś, czego ani po wyglądzie ani po smaku (nie wspominając o zapachu) zidentyfikować nie można. Nigdy nie zrozumiem czemu na długich trasach nie mogą po prostu dać zwykłych (czyt. zjadliwych) kanapek. Wizja tajskiej kuchni pomaga przełknąć kolację. Jeszcze tylko kilka godzin. Tylko kilka!

Tajlandia

Taką piękną oto trasę zrobimy sobie :-D ABCDEFGH!

 Cały dziennik z podróży po Tajlandii znajdziesz TU.

 

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Zapisz się do newslettera- wystarczy, że w okienku po prawej stronie podasz swój email i klikniesz „włącz powiadamiacz”.

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Lecimy do Tajlandii

  • Kinga

    Przez ostatni tydzień chowałam się w pracy po kątach i czytałam Twój każdy post o Tajlandii, jeden po drugim. Z każdym zdaniem serce waliło mi coraz mocniej, a wyobraźnia zaczynała wariować. Nie wiem kiedy minął mi ten tydzień, pracowałam jak robot wciąż marząc o Tajlandii. Teraz już nic nie poradzę, muszę zobaczyć to piękno na własne oczy, lecę we wrześniu.