Niebezpieczeństwo czyha w raju 9 komentarzy


– Weszłam do pokoju, a na łóżku siedział szczur! I bezczelnie nic sobie z mojej obecności nie robił. Powiedziałam mu, że to przegięcie i żeby sobie poszedł. No i poszedł. Możesz teraz iść i sprawdzić czy nie zostawił tam jakiś swoich rzeczy?

– A co miał niby zostawić? Telefon?

Czy w raju są szczury? I czy Filipiny można nazwać rajem? Na pewno plaże, które tam widziałam wpisują się w zakodowaną w mojej głowie wizualizację pojęcia „rajska plaża”. Sok z filipińskich mango można śmiało nazwać nektarem bogów, a tamtejsze widoki i ciągle uśmiechnięci ludzie (dla, których miejsce to, na przekór, bywa piekłem) zmiękczą najtwardsze serca. Prymitywne (jak dla Europejczyka) warunki zakwaterowania (brak ciepłej wody, prąd tylko wieczorem, pytanie o wi-fi kwitowane wybuchem śmiechu gospodarza), pozwalają poczuć się prawie jak Robinson Crusoe, a świeże ryby wprost z rybackiej łodzi smakują… bosko. Tak, spędzając urlop na Filipinach można poczuć się jak w raju. I tak też się czuliśmy podczas naszych dwutygodniowych wakacji.

Przebywanie w raju prowadzi do ogólnego rozluźnienia, zahaczającego czasem nawet o poczucie błogości- na taki stan złe licho tylko czeka! Tracisz czujność i pech już cię ma! Paleta niebezpieczeństw czyhających na rozanielonego turystę w filipińskim raju jest dość szeroka.

Skoro jesteś w raju to znaczy, że jesteś nieśmiertelny i możesz wszystko.  Możesz na przykład wsiąść na skuter i zapomnieć, że prowadziłeś go w sumie jakieś trzy godziny w zeszłym roku i zaliczyłeś przy tym małą wywrotkę. Może zacząć Ci się wydawać, że jesteś  najlepszym skuterowym kierowcą i i że bez problemu podjedziesz pod stromy, kamienisty wjazd. Natomiast skuter może wtedy zbuntować się przeciwko twojej boskości  i krwiożerczo rzucić się na twoją nogę.

El Nido

Możesz też zapomnieć o podstawowej azjatyckiej zasadzie „przewozów grupowych”, zgodnie z którą nic nigdy nie jest na czas. Możesz zapomnieć, bo przecież jesteś w raju, a nie w Azji. Możesz być na tyle nierozważny by założyć, że 8-godzinny rejs będzie trwał 8 godzin i zabrać wody i jedzenia na tyle właśnie czasu. Możesz nie wpaść na to, że silnik łodzi zepsuje się w połowie drogi, że będziesz czekać na kolejną łódź i zmieniać ją na środku morza i że podróż wydłuży się do 16 godzin.

Możesz zatracić się w błogim stanie off-line, nie odczytać maila z informacją o odwołaniu lotu i wyznaczeniu zastępczego samolotu z innego miasta i z pełną naiwności punktualnością pojawić się na niewłaściwym (już) lotnisku. Natomiast Twoja ostatnia gotówka może paść łupem kieszonkowca, gdy po nadprogramowej nocy w hotelu „rozkoszy” na godziny (bo innego nie znalezłeś), próbujesz dojechać na właściwe lotnisko i złapać przebookowany lot do domu.

El Nido

Filipiny to zdecydowanie raj, bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że to wszystko przytrafiło nam się w ciągu zaledwie dwóch tygodni? Statystyka jest okrutna i gdy się dużo podróżuje, to w końcu jakaś mniej chciana przygoda musi się przytrafić. A, że wszystkie na jednym wyjeździe? To tylko dodaje literackiego dramatyzmu.

Oczywiście wolelibyśmy żeby żadne z tych wydarzeń nie miało miejsca, ale skoro już się wydarzyły…  warto poszukać w nich jakiś pozytywów. Jakie dobre strony może mieć wywrotka na skuterze i bolesna kontuzja stopy albo wydłużony o 8 godzin rejs bez zapasu pitnej wody? Może!

niebezpieczeństwa w podróży

Dzięki mojej uszkodzonej nodze bardzo zwolniliśmy tempo. Zaszyliśmy się na tydzień w bambusowej chatce na plaży, siedzieliśmy na werandzie, czytaliśmy książki, bawiliśmy się z miejscowymi dziećmi i razem z naszym przybranym filipińskim psem obserwowaliśmy zmieniające się kolory nieba podczas zachodów słońca. Nigdy na wakacjach nie byliśmy tak długo w jednym miejscu i nigdy tak nie odpoczęliśmy. To był bardzo przyjemny tydzień.

Filipiny

Przedłużony awarią silnika rejs potrafi zbliżyć (jak i podzielić rzecz jasna) ludzi. Nawiązaliśmy znajomości, które pewnie by nie zaistniały, gdyby nie ten nadprogramowy czas na łodzi, dowiedzieliśmy się kilku ciekawych rzeczy w temacie „podróżowanie po Azji”. Ja dodatkowo odkryłam w sobie wewnętrzny luz i to miła świadomość wiedzieć, że jest.

Szczur na łóżku podczas ostatniej nocy sprawił, że powrót do domu był mniej bolesny, nieprzeczytana na czas informacja o odwołanym i zastępczym locie przedłużyła nam wakacje o jeden dzień. Była też ławica meduz podczas nurkowania, ulewa w dzień wycieczki po okolicznych wysepkach (filipińskie island hopping) i awaria prądu w mieście, do którego przypłynęliśmy w nocy (czyli ciemno jak w… Egipcie), nie mając zarezerwowanego noclegu. Niewątpliwą zaletą tego naszego filipińskiego pecha jest fakt, że dotknął nas w tak bajecznym miejscu, że choć bardzo chciał, nie popsuł nam wakacji. W ten sposób, bez wielkiego żalu i zgrzytania zębów wyrobiliśmy swój podróżniczy limit niechcianych zdarzeń i mamy spokój… Przynajmniej na jakiś czas. No i jest temat na artykuł.

El Nido

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 komentarzy do “Niebezpieczeństwo czyha w raju

  • Agness Walewinder

    Poczucie humory to Ty masz 🙂 Kochana, powiedz mi tylko jakie plaze polecacie nam na Filipinach i jak wygladala wasza wedrowka. Wybieramy sie tam w okolicach maja x

    • Ola Świstow

      To właśnie nie była wędrówka tylko leniwy wypoczyn 🙂 Tzn. niby postawiliśmy stopę na 11 wyspach i 16 plażach (jeśli dobrze liczę), ale to w ramach wycieczek łódką i wypadów skuterem po najbliższej okolicy (już jednym). Urzędowaliśmy głównie na Palawanie (polecam szczególnie okolice El Nido) i kilka dni w Coron na Busuandze (też bardzo przyjemne miejsce). W najbliższych dniach będą się pojawiały na blogu relacje z poszczególnych miejsc to może sobie coś upatrzycie 🙂

  • Just me

    No to teraz, patrząc statystycznie, możecie wykazywać się wszelaką niefrasobliwością w podróży i tak nic Wam nie grozi. Limit wyczerpany na co najmniej rok 😉

  • Kurs Na Wschod

    Historia twojego szczura, przypomniała mi naszą tajską myszkę. Po ponad 24h podróży z Polski dotarliśmy do Bangkoku. Zameldowaliśmy się w hotelu. Zrzuciliśmy plecaki w kąt pokoju. Skierowaliśmy się do ubikacji. Otwieramy sedes, a tam kto ? Myszka. Tak sobie pływa. Oj zabawy, tłumaczenia było co nie miara, zanim myszka została wyciągnięta.
    Taka zagadka ile osób trzeba do wyciągnięcia tajskiej myszki z ubikacji? 5 osób, 1 ochraniarza, 2 tajskie sprzątaczki i parę farangów.
    ~Bartek