Pojechana idzie „na swoje” – www.pojechana.pl 16 komentarzy


Dzieci w dzisiejszych czasach tak szybko dorastają i idą „na swoje”… nie ma więc co się dziwić, że Pojechana ledwo skończyła rok i już siup! na własną domenę! Od dziś Pojechaną znajdziecie pod patriotycznym adresem www.pojechana.pl i to nawet jakoś szczególnie szukać nie musicie bo strona sprytnie przekieruje Was sama właśnie tu- witajcie!

Własna domena i przede wszystkim własny hosting to wolność, niezależność, nowe możliwości i nowe… obowiązki. Ale tak już jest świat zbudowany, że nie ma nic za darmo. Mam nadzieję, że nowa strona Wam się spodoba i że wybaczycie ewentualne początkowe niedociągnięcia doceniając, że oto ja, techniczna analfabetka postawiłam tą stronę sama. Jeśli czyta to jakieś webmaster to pewnie opluł właśnie monitor swoim pełnym pogardy parsknięciem, ale dla osoby która żeby zgadnąć (tak to odpowiednie słowo) rozmiar banera przykłada do monitora linijkę, jest to nie lada osiągnięcie i wyczyn, to też prężę swą pierś młodą pękając z dumy, o!

Poznałam przy okazji dużo nowych słów, na przykład DNS, FTP i MySQL, które co prawda nie wiem co znaczą, ale wiem już jak się z nimi obchodzić żeby nic nie wybuchło. Zarwałam kilka nocy (mój zegar biologiczny woła o litość), zapomniałam o kilku posiłkach (tak mamo, z tego się nie wyrasta, ciągle zapominam z ekscytacji jeść) by następnie pochłonąć miesięczny przydział cukierków i migdałów w krytycznych momentach. Obejrzałam kilkanaście video tutoriali, na których rzucałam wściekłe „Gościu do rzeczy, nie tłumacz podstaw jak mało rozgarniętemu dziecku” by potem przekonać się, że „Ups! Coś zrobiłam nie tak, nie działa!”. Przetestowałam dziesiątki wtyczek (proces decyzyjny nie był w tym przypadku skomplikowany gdyż większość nie spełniała podstawowego warunku, tj. „żebym umiała ją skonfigurować i obsługiwać”) i narobiłam pewnie przy okazji bardzo dużo błędów, ale jest! POJECHANA.PL stała się rzeczywistością i mam nadzieję, że przyniesie zarówno Wam jak i mi, dużo radości i pozytywnych wrażeń. Zależało mi żeby strona była przejrzysta i czytelna, również dla osób, które nie są internetowymi wymiataczami-  żeby nikt nigdy nie rzucał pod nosem „gdzie to do cholery jest” bo Pojechana ma być od uśmiechania się, a nie wściekania. Tematyka bloga wkrótce poszerzy się o kulinarne, filmowe i książkowe dobroci, co miało wpływ na strukturę nawigacji i zorientowałam się też, że tekstów o codziennym życiu w Chinach nabierało się tak dużo, że warto wyodrębnić je w oddzielnej kategorii. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z tych zmian.

Fakt, że POJECHANA.PL wyszła z pod moich rąk i to w zaledwie 5 dni, świadczy o tym, że każdy, absolutnie każdy jest w stanie zbudować własną stronę. I wszystkich, którzy poważnie myślą o pisaniu gorąco namawiam do zakładania blogów na własnych domenach i hostingu- oszczędzicie sobie w ten sposób dublowania roboty, bo w końcu i tak dojdziecie do momentu, w którym ja się właśnie znalazłam. Pojechana trochę sobie poskakała: najpierw Blox.pl, potem WordPress.com i teraz własny kąt na www.pojechana.pl – no cóż, ma to po mamusi, ja też jakoś w jednym miejscu zagrzać długo miejsca nie mogę 😉

Chciałam w tym miejscu podziękować kilku osobom, bez których nie udało by mi się skończyć (a nawet zacząć) tego „osobistego projektu”. Po pierwsze Tomkowi, który cierpliwie znosił moją nieobecność duchem i motywował w chwilach zwątpienia, gdy byłam bliska zbuntowania się swojej wewnętrznej Zosi- samosi, tłumacząc mi ze spokojem, że jak sama wszystko zrobię to potem będę widziała jak to działa i jak naprawić coś, co się ewentualnie zepsuje. Nie jestem pewna czy nabyłam owe naprawcze umiejętności, ale jestem bardzo zadowolona, że się nie poddałam i dopięłam swego. Po drugie i trzecie chciałam podziękować dwóm blogerom, którzy się na pewno tego nie spodziewają. Andrzejowi z Los Wiaheros  za szturchnięcie wirtualnym łokciem, że to już kurde czas iść na swoje (jak widać skutecznie) i Kubie z Podróżnickich, który w najbardziej krytycznym dla mnie momencie, gdy byłam bliska rozpaczy (a jak człowiek rzucił palenie po kilkunastu latach to nawet za bardzo nie wie co w takich momentach się robi) kliknął tam gdzie trzeba i… zadziałało.

Największe podziękowania należą się (oczywiście!) Wam moi czytelnicy, bo to Wy jesteście dla mnie największą motywacją i bez Was nie byłoby po co ani dlaczego. Fajnie, że jesteście! I yyy… zostańcie! 😀

A jak zostać na stałe? Na wszystkich dotychczasowych i całkiem nowych subskrybentów czeka duża koperta po prawej stronie- wpiszcie w okienko swój email, klik! i gotowe. Dzięki temu prostemu zabiegowi dostaniecie maila za każdym razem gdy na Pojechanej pojawi się nowy wpis. Zachęcam też do subskrypcji RSS i do polubienia facebookowego profilu, który pełni funkcję mikrobloga.

To chyba już wszystko, czas się zabrać za relację z soczystych Filipin!

 

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 komentarzy do “Pojechana idzie „na swoje” – www.pojechana.pl