Yangshuo – Chiny piękne i proste w obsłudze 7 komentarzy


Jedziemy szalonym busem po przejściach, zza horyzontu wyłaniają się wapienne ostańce- to znak, że jesteśmy już blisko Yangshuo. Z każdą chwilą krajobraz coraz chętniej czerpie z baśniowych scenografii, porośnięte tropikalną roślinnością mogoty chowają głowy w mgle wilgoci zmęczonej upalnym dniem, zbliża się wieczór. W miasteczku wita nas gwarny tłum. Młode pokolenie Chińczyków, pierwsze które nie tylko chce, ale i ma, i w posiadaniu chętnie się zatraca, które może i korzysta, spędza majowe święto na turystycznych uciechach czyli zwiedza, je, kupuje i bawi się.

Yangshuo

Kolorowe butiki z rzekomym rękodziełem, grillowane ośmiornice, smażone tofu i wątpliwej jakości dźwięki wydobywające się z klubów KTV. Przepychamy się przez rozbawioną West Street, skręcamy w boczną uliczkę, kilka kroków, kilkadziesiąt schodów i jesteśmy w barze na dachu naszego hostelu- Showbiz Inn- i już wiemy, że będzie nam się tu podobać, widok jest spektakularny (a drinki tanie).

Yangshuo

Yangshuo okazuje się doskonale przygotowane na ludzką falę, które zalewa je podczas majowych wolnych dni. Nie ma problemu z miejscami w hostelach, restauracjach, z biletami na różne atrakcje czy autobusy, z wypożyczeniem rowerów, skuterów. My z tłumem radzimy sobie trochę gorzej lawirując między ludźmi, samochodami, motorami, straganami, ale wiemy, że wystarczy wyjechać z miasteczka by zatopić się w pięknie natury, by znaleźć swoje magiczne miejsce relaksu, by usłyszeć szum wody, śpiew ptaków i koncert cykad. Nie mylimy się!

Zarezerwuj najlepszy nocleg w Yangshuo

Yangshuo

Wzdłuż głównych dróg wylotowych ciągną się typowo chińskie atrakcje turystyczne: kolorowo podświetlane jaskinie, wzgórza ze schodami, wodne przystanie skąd można wyruszyć na spływ bambusową tratwą uzbrojoną w wodny pistolet, błotne jeziora, przy których obowiązkowo pozuje się do zdjęcia (oczywiście z twarzą wymazaną brązową mazią). My wdrapujemy się na Moon Hill, z którego rozciąga się wspaniały widok i… na tym kończymy nasze zwiedzanie „według programu”.

Yangshuo

Uciekamy w boczne dróżki, jedziemy przed siebie (w pierwsze dni rowerem, następnie przesiadamy się na sprzęt dalszego zasięgu- skuter) mijając pola ryżowe (a właśnie, czytaliście o Tarasach Ryżowych Smoczego Grzebietu?), sady i zapomniane przez świat wioski, odpoczywamy nad rzeką Li, w bambusowym lesie, chłoniemy niepowtarzalne piękno okolicy (aby zobaczyć krótki film z naszej skuterowej wycieczki kliknij TU).

Yangshuo

No dobrze, zabawimy się w turystów jeszcze raz i wieczorem obejrzymy „Impression Sanjie Liu” – odgrywany na wodzie spektakl 600 aktorów wyreżyserowany przez Zhanga Yimao (który stał za ceremonią otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie). Moi towarzysze są odrobinę rozczarowani, ja wzruszona do łez, bo choć nie zrozumiałam ani słowa to w kościach czuję, że było o miłości (aby zobaczyć krótki film z „Impression Sanije Liu” kliknij TU).

Impression Sanjie Liu

Yangshuo jest też doskonale przygotowane na zachodniego turystę i to zaskakuje nas najbardziej. Przywykliśmy do tego, że podróżowanie w Chinach to wyższa szkoła jazdy, proces wymagający przygotowań i nie zawsze zwieńczony sukcesem. Bariera, a raczej betonowa ściana językowa, brak jakichkolwiek informacji i przedziwne zasady, których nikt białej twarzy nie chce/nie umie wytłumaczyć. Podróżując po Chinach nigdy nie wiemy czy uda nam się kupić bilet, bo akurat z jakiegoś powodu wstrzymana została przedsprzedaż lub z innego, równie nieznanego, bilety należało rezerwować z wyprzedzeniem, bo linia została skasowana, ale nikt nie naniósł zmian w rozkładzie, bo pani w okienku mówi „me jo” i odwraca się plecami, bo te bilety można kupić w innej kasie, ale władczyni tej kasy nie potrafi wytłumaczyć w której, bo cena w wyniku bladości naszych twarzy rośnie o 300 %, bo skończyły się miejscówki, a przecież zachodni człowiek nie może stać. Rozkład autobusów wygląda jak ręcznie malowana dekoracja ścienna, taksówkarz nie rozumie gdzie chcemy jechać i nie umie czytać, recepcjonistka w hostelu chowa się na nasz widok, pokój nie ma okna mimo, że za nie dopłaciliśmy, na mapie atrakcji miasta same hieroglify, internet nie działa. Ma to swoje uroki (naprawdę!), ale czasem chciałoby się po prostu odpocząć- bez karkołomnej gimnastyki żeby się gdzieś dostać, znaleźć, dotrzeć. I nagle lądujemy w Yangshuo, gdzie prowadzi się nas za rączkę, podstawia wszystko pod nos, mówi do nas po angielsku, rozumie czego chcemy. Bilety na przedstawienie? Nie ma sprawy! Dziewczyna z recepcji zamawia, wieczorem jesteśmy prowadzeni do auta, które zawozi nas na miejsce, kierowca nas liczy, pilnuje żebyśmy się nie pogubili. Rower? Proszę poczekać 10 minut. Skuter? Nie ma problemu. Bilety na powrót do domu? Bardzo proszę, nasz pracownik odprowadzi was na dworzec i przypilnuje żebyście wsiedli do odpowiedniego autobusu. Nikt jednak nie jest nachalny (jak to się przyjęło w chińskiej turystyce), nikt nie nagabuje, nie namawia na spływy tratwą czy kursy gotowania.

Yangshuo

Śmieliśmy się, że Yangshuo to takie Chiny dla nierozgarniętych i z rozkoszą oddawaliśmy się błogiemu lenistwu i zatapialiśmy w możliwości bycia bezradnym turystą- przecież pani z recepcji wszystko załatwi. Myślę, że to doskonałe miejsce by zacząć (bezboleśnie) swoją przygodę z Państwem Środka, cieszyć się z tego, że tak łatwo, lekko i przyjemnie i zbierać energię na podróżniczą gimnastykę, która czeka nas w innych częściach Chin.

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo

Yangshuo


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 komentarzy do “Yangshuo – Chiny piękne i proste w obsłudze

  • Anna Lewandowicz

    Cudowne!
    Przy okazji proszę o radę. Zastanawiamy się z mężem nad wyjazdem do Chin w drugiej połowie lipca tego roku z synami 18 i 10 lat. Mamy doświadczenia z Azji Południowej i uwielbiamy ją, od kilku lat podróżujemy we własnym zakresie (Tajlandia, Wietnam, Jawa, Bali, Singapur, Sri Lanka), jednak Chiny wydają się zupełnie inne i budzą respekt. Mamy wątpliwości czy damy sobie radę. W Azji nigdy nie mieliśmy problemów z dogadaniem się po angielsku mimo, że nie mówimy biegle. Czy w Chinach też sobie poradzimy?
    Co do planu podróży to jedziemy tylko na 2 tygodnie wić chcemy spódzić kilka dni w Pekinie i dostać się (pociągiem ?) do Yangshuo. Czytałam Pani artykuł w Travellerze (listopad 2015) „Szczyt samotnego piękna” i się zachwyciłam. Trochę przypomina Wietnam. Jak najlepiej dostać się z Pekinu do Yangshuo i jak załatwić dojazd (bilety na pociąg), na miejscu czy jeszcze w Polsce przez jakieś biuro? Czy po drodze z Pekini nad rzekę Li warto gdzieś się zatrzymać na 1-2 dni? Ile dni poświęcić na Pekin ewentualnie okolice jak /wielki Mur a ile spędzić nad rzeką Li? CZy nocować tylko w Yangshuo czy też w Guilin?
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania