Trip shots: Filipiny 1 komentarz


O tym, że Filipiny nas oczarowały, pisałam nie raz. Mimo wywrotki na skuterze, awarii łodzi na środku morza, poparzenia przez meduzy i innych  nieprzyjemności, które dopadły nas w filipińskim raju. Prawdę mówiąc historia opatrywania mojej nogi przez doktor Nestora A. Reyesa uzbrojonego w turystyczną czołówkę i szczura, który bezczelnie rozgościł się w moim łóżku stały się najpopularniejszymi anegdotami z tego wyjazdu. Nie żadne pierwsze nurkowanie czy atrakcje Coron.

Baaaardzo chcemy wrócić na Filipiny, na błogie lenistwo w tryskających kolorami lata okolicznościach, na najlepsze na świecie mango, których sok spływa po łokciach i pewnie dlatego tak chętnie wracam do nich na blogu. Była już relacja z Puerto Princesa i El Nido, były pocztówkowe ujęcia z Honda Bay, El Nido i Coron, a nawet pierwsza produkcja „Pojechana Móvi” czyli filipiński klip. Przyszedł zatem czas na filipińskie wspomnienia uchwycone za pomocą telefonu- Trip shots!

Filipiny Filipiny Filipiny

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka zafascynowana Azją, uzależniona od pisania pasjonatka podróży. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 30 krajów, mieszkała w Chinach, Anglii i we Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin". 30 lipca 2015 roku ruszyła w podróż dookoła świata w poszukiwaniu nowego domu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Trip shots: Filipiny