Za co lubię wyspę Hongkong 18 komentarzy


Hongkong nie był moją miłością od pierwszego wejrzenia, ale od początku mnie intrygował. Z każdą wizytą, a było już ich kilka, zainteresowanie to przeradzało się w coraz większą fascynację, którą już czas nazwać po imieniu- to sympatia. Polubiłam to szalone miasto. W dalszym ciągu nie uważam aby było to moje wymarzone miejsce do życia, bo za głośno, za ciasno, za szybko, ale mam w nim coraz więcej swoich ulubionych miejsc i coraz więcej takich, które chciałabym Wam pokazać.

Jeśli chodzi o moje osobiste preferencje to mimo iż mieszkać wolę zdecydowanie w mieście (choć z wiekiem coraz bardziej od centrum ten mój wymarzony dom się oddala), to podczas podróży, dużo więcej przyjemności czerpię z kontaktu z naturą niż ze zwiedzania metropolii. Wolę fale zielonych wzgórz i błękity bezkresu wody niż najwyższych lotów architekturę, zabytki i muzea. Jednak wielokulturowa wyspa Hongkong (wiedzieliście, że do Hongkongu należą 234 wyspy?) uwiodła mnie swoim urokiem, gdyż łączy w sobie wielkomiejski styl życia z kojącą obecnością natury. No i te spektakularne widoki!

Wyspę Hongkong lubię…

  • Za panoramę z Wzgórza Wiktorii w słoneczne popołudnie…
  • I widok z  Wzgórza Wiktorii w ciepłą noc. Nigdzie w Hongkongu piwo nie smakuje tak dobrze!
  • Za zielony i rześki szlak Smoczego Grzbietu
  • Za kojące widoki na zatokę Stanley i przyjemny klimat tego miasteczka. Stanley Market lubię tylko wtedy gdy mam akurat dobry dzień na targowanie.
  • Za soczyste zielenią wzgórza i plaże południowego wybrzeża wyspy.
  • Za przystępnie podany wielkomiejski krajobraz, który nie męczy dzięki świadomości, że… szybko i łatwo można z niego uciec.
  • Za Soho, gdzie kuchnie z całego świata podawane są w cieniu (podobno) najdłuższych na świecie schodów ruchomych. Za pomysłowość (schody ruchome na zboczu wzgórza?!) i smaki. I za to, że można się tam przez chwilę poczuć jak w Europie i zaspokoić tęsknotę.
  • Za spacerowy klimat Hollywood Road.
  • Za pachnące drewnem sandałowym świątynie.
  • Za azjatyckie zaułki pełne tajemniczych różności, naturalną medycynę, talizmany i wróżby.
  • Za wąskie, klimatyczne uliczki, schody, uliczki, schody, schody, kapliczki.
  • Za tradycyjną postkolonialną architekturę i odwagę nowoczesności.
  • Za piętrowe drewniane tramwaje dla krasnoludków 🙂
  • Za surrealizm i fotogeniczność miejskiego krajobrazu…
  • Kolory, kształty, kolory, dźwięki, kontrasty, szaleństwo… od których przyjemnie się odpoczywa po powrocie do domu.
  • Za dystans, radość, zapomnienie- zabawę na Lan Kwai Fong.

A Wy byliście na wyspie Hongkong? Za co ją (jeśli w ogóle) lubicie?

Victoria Peak

Victoria Peak

Victoria Peak

Victoria Peak

Victoria Peak

Hongkong

Stanley

Stanley

Stanley

Hongkong

Hongkong

Hong Kong

Soho

Hollywood Road

Hong Kong

Hong Kong

Hong Kong

Hongkong

Hongkong

Hongkong

Hongkong

Hongkong

Lan Kwai Fong

Lan Kwai Fong

Lan Kwai Fong

Lan Kwai Fong

Lan Kwai Fong

Hong Kong

Pytacie mnie często o nocleg w Hongkongu- ja zawsze śpię w TYM hostelu w Causeway Bay (całkiem tanio i całkiem czysto jak na Hongkong).

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 komentarzy do “Za co lubię wyspę Hongkong