Brak czasu, malowanie paznokci i spełnianie marzeń 22 komentarze


Do poruszenia tego tematu zainspirowała mnie Ania Alboth z The Family Without Borders swoim wpisem Nie mam czasu, w którym wytyka wszystkim maruderom narzekającym na brak czasu na podróżowanie, że… gadają bzdury. I uwaga, nie będzie polemiki, będzie zgoda. Nuda nie? I do tego będzie o paznokciach- naprawdę!

W czasach studenckich, nosząc 4 talerze z pizzą na jednym ręku, zabierając niedopałki papierosów i niedojedzone kolacje ludziom sprzed nosa drugą, z zazdrością patrzyłam na kobiety o wypielęgnowanych dłoniach i długich, krwistoczerwonych paznokciach. Sama nosiłam krótkie i z reguły niepomalowane. Oczywiście (!) ze względów praktycznych, bo przecież zmywać trzeba, stoły wycierać, podłogę w restauracji myć. Jaki lakier by to wytrzymał? Mówiłam wtedy (i to na głos), że jak już będę „duża” i będę pracować w biurze, to zawsze będę miała długie, pięknie pomalowane paznokcie.

Jednak gdy zamieniłam kelnerski fartuch na  biurko i komputer, to się nagle okazało, że na malowanie paznokci nie mam czasu. Bo przecież wracając z pracy w korkach stoję, obiad chciałabym potem porządny zjeść, na siłownię od czasu do czasu pójść, na angielski, na piwo ze znajomymi, na kawę z przyjaciółką, na rower i do kina. Pracy dużo, czasu mało, terminy gonią, a człowiek jeszcze by pożyć chciał. Na malowanie paznokci już go nie starczało, więc dalej nosiłam krótkie, z reguły niepomalowane. Ale kiedyś jak będę na swoim… to będę nosiła takie piękne, długie, krwistoczerwone.

Nie pracuję na etacie już od dwóch lat, sama dysponuję swoim czasem. I zgadnijcie jakie te paznokcie u moich rąk teraz są? Oczywiście krótkie i niepomalowane. A nawet jak się uprę i od wielkiego święta kolorem je uraczę, to na 5 minut przed wyjściem, a wtedy trzeba jeszcze buty włożyć, klucze znaleźć, torbę zapiąć… Więc zanim jeszcze wyschną, to je zawsze popsuję i potem klnę w duchu, że kogo to ja chciałam oszukać, że taka niby dama wymalowana.

Właśnie, kogo ja chciałam oszukać? Najbardziej chyba siebie. Prawda jest taka, że mi na tych pomalowanych paznokciach nie zależy… Nie na tyle, by z czegoś na ich rzecz zrezygnować. Nie na tyle, by tak sobie zorganizować życie, żeby je malować. Bo gdyby mi zależało, to przecież bym malowała, co nie?

To tak jak z tym podróżowaniem. Nie masz czasu? Nie masz pieniędzy? A może po prostu wolisz czas i pieniądze poświęcić na coś innego i dopiero gdyby coś zostało… to może… Potrafisz uczciwie przyznać się przed sobą co tak naprawdę lubisz, czego potrzebujesz, co jest dla Ciebie ważniejsze? Czy może wciąż oszukujesz siebie i innych, że nie masz czasu?  Bo wiesz, prawda jest taka, że dla chcącego nic trudnego, a świat jest pełny możliwości, trzeba tylko bardzo chcieć. I żyć swoimi marzeniami, a nie innych. I spełniać je!


Podoba Ci się? Daj lajka, podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

 


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

22 komentarzy do “Brak czasu, malowanie paznokci i spełnianie marzeń

    • Kama

      Zgadzam się, wszystko jest kwestia wyborów. Czasem wydaje się nam, że jakiś pomysł jest niesamowity, ale go nie realizujemy. Dlaczego? Dlatego że tak naprawdę tego nie chcemy albo się boimy. O kilku lat marzyłam o Tajlandii, a kiedy koleżanka powiedziała, że rzuca prace i jedzie do Azji na 3 miesiące pozieleniałam z zazdrości. Przecież też mogę rzucić pracę, wypłacić oszczędności i jechać z nią! Ale to jednak nie dla mnie. Postanowilłam sama zorganizować sobie wyjazd, ale na 3 tygodnie. Na tyle puścił mnie szef. Rzucenie pracy wychodzi poza moją comfort zone.
      A do paznokci dla osób które wolą inaczej spożytkować 1 godzinę niż na nieruchomym trzymaniu rąk w powietrzu w obawie żeby lakier się nie zepsuł polecam wysuszacz Sally Hansen Insta-Dri 😉 Z nim moje paznokcie schną 2-3 minuty. Chyba że ktoś nie chce poświęcać na to nawet 2 minut 😉

  • Rodzynki Sułtańskie

    Konkretnie i prawdziwie.
    Niestety, mały szkopuł: są ludzie, którzy nie potrafią z niczego zrezygnować. To śmieszne, ale czasami naprawdę utrudnia życie 😉 Ja uczyłam się bardzo, bardzo długo, że czasami priorytety wymagają rezygnacji z mniej ważnych rzeczy. Na przykład, malowania paznokci 😉

  • Emilia

    ja w podróży (już dwa lata) też czasu na malowanie paznokci nie mam!

    Brak czasu, brak pieniędzy to najczęstsze wymówki, jakich używają moi znajomi mówiąc, że zazdroszczą, ale założę się, że jakby wygrali w totka to połowa z nich też pojechałaby tylko na wakacje all inclusive..

    Przecież od czasu do czasu zwolnienie tempa i poświęcenie go na zrobienie czegoś dla siebie jest ważniejsze od pogoni za „tak naprawdę nie wiadomo czym”!

  • Marzena

    Dla mnie kolorowe paznokcie to, poza dwiema szmatkami, które kupiłam po drodze, jedyny „szał”, na jaki sobie pozwalam w podróży. Wygląda to czasem zabawnie, gdy cała jestem brudna, potargana, niedoprana, a paznokcie w soczystym, pięknym kolorze.

    • Ola Świstow Autor wpisu

      O tak, to bardzo ważne moim zdaniem żeby mieć w podróży jakiś taki swój prywatny barometr „normalności”. Ja zabieram ze sobą tusz do rzęs i raz na jakiś czas go używam żeby przypomnieć sobie jak to jest czuć się atrakcyjnie 😉

  • Monika

    Haha uwielbiam czytać Twoje teksty – jest luźnie, lekko i bez żadnego nadufania. Jeśli mogę coś poradzić to zawsze możesz zafundować sobie paznokć hybrydowy – wtedy na 2-3 tygodnie będziesz miała trzymające się piękne kolorki 😉 i zrobisz sobie swoją wymarzoną czerwień 😛

    • Ola Świstow Autor wpisu

      Z paznokciami u nóg to jest taki myk, że wystarczy je maznąć byle jak raz na jakiś czas i z daleka wyglądają właśnie na zadbane 😛 A jak odpryśnie to można domalować, bez zmywania. Poza tym kryjący lakier zasłania „trudy” japonkowego użytkowania stóp (a także obijania się o wszystkie meble, krawężniki i inne, co mam w zwyczaju) 😉 No i paznokciami u nóg nie zmywam 😛

  • Natalia Sitarska

    Jezu, z tymi paznokciami to cała ja!zawsze powtarzałam, że żal mi na to czasu, a jak już je pomaluję na Sylwestra czy jakieś wesele to zwykle przed wyjściem i tak popsuję 😉 jest tyle ważniejszych i fajniejszych rzeczy to do 🙂

  • addicted to passion

    hahahaha, no lepiej bym tego nie ujela 🙂 u mnie z paznokciami na co dzien identycznie, choc akurat nie wiem czemu jak wyjedzam to staram sie zawsze miec pomalowe, przez pierwsze 3 dni 🙂 potem zmywam i tez zwykle czasu nie mam czasu na ponowne pomalowanie 🙂

  • Karolina

    Zgadzam się w 100% ! Jak to się mówi: Ten, kto chce – znajdzie sposób, ten, kto nie chce – znajdzie powód 🙂 Świetny tekst 🙂

    PS. ja dokładnie tak samo sobie obiecywałam z moimi paznokciami, a tymczasem już chyba od 2 tygodni przekładam ich ogarnięcie, bo zawsze coś… 😉

  • Karolina

    ” Potrafisz uczciwie przyznać się przed sobą co tak naprawdę lubisz, czego potrzebujesz, co jest dla Ciebie ważniejsze? ” – ej, to jest straaasznie ważne i prawdziwe!

    Super wpis.
    Z tymi paznokciami, z innym powodów, ale z podobnych motywów ;), mam podobnie.
    Pozdrawiam serdecznie!