Przytulić koalę 29 komentarzy


Tak już mam, że muszę pogłaskać każdego kota i psa, jakiego spotykam na swojej drodze. I na widok szczeniaczka albo małego koteczka buzia mi się cała marszczy w grymasie rozkoszy, głos pisk zaczyna przypominać i w brzuchu jakoś tak ciepło się robi (motylki?). No tak już mam. I nie wiem o co chodzi z tymi koalami, ale na samą myśl o nich te wszystkie dziwne reakcje zwierzakowe się potęgują. Oj bo przecież one są takie słodkie, takie pluszaki śmieszne, ach gdyby tak móc takiego cudaka przytulić, buziaka mu dać. Oszalałam! Oszalałam kompletnie gdy na blogu Where is Juli wyczytałam, że to możliwe. Więc lecimy uściskać koalę! Jedziemy do Lone Pine Sanctuary!

Koala

Lone Pine Sanctuary to położony niedaleko Brisbane ośrodek zajmujący się ratowaniem zagrożonego gatunku jakim jest koala. Żyje tu ich ponad 130. To również ZOO pełne zwierząt, których naturalnym środowiskiem jest Australia. Są tu kangury, diabły tasmańskie, dingo, wombaty, dziobak i różne gatunki gadów. Wiecie, że koale w niewoli żyją dłużej niż na wolności? Jest tu przedszkole dla koali, dom starców dla osobników, które kończą 10 lat i kilka innych wybiegów, choć słowo „wybieg” w przypadku koali nie jest chyba najtrafniejsze. Siedzą sobie tu spokojnie na drzewkach, bezpieczne i, jak to bywa z koalami, całkowicie wyluzowane przeżuwają liście eukaliptusa, albo (to akurat najczęściej) śpią. Żyć nie umierać!Koala

Jak zaczarowana chodziłam między kolejnymi zagrodami. Czułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami aż tu nagle… zaraz, zaraz… Czemu ten cudak tak dziwnie ryczy? Co on robi temu drugiemu? Aaaaa! Uwaga!  Te pluszaki kopulują! Trzeba przyznać, że jak na sklep z zabawkami to trochę nietypowe. Jak na miejsce, w którym dba się o podtrzymanie gatunku, jak najbardziej. Zobaczyć sex koali- tyle wygrać! 😉 Wygląda na to, że tym nie-misiom (wiecie, że koale to torbacze?) całkiem tu dobrze. Mogę więc z czystym sumieniem przytulić jednego, mogę, mogę? I już za chwilę trzymałam na rękach to dziwne puchate stworzonko pachnące piżmem. Jeju, jeju, co za przeżycie! Odjęło mi na ten moment jakieś dwadzieścia lat (minimum)! Tak się przejęłam sytuacją, że aż się… popłakałam! Sza-leń-stwo!

Koala

To nie koniec dnia dziecka. Głaskaliśmy jeszcze kangury! Cały czas nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że australijskie zwierzęta są, podobnie jak żyjący tu ludzie,  bardzo wyluzowane- one naprawdę wyglądają jakby się właśnie relaksowały i miały wszystko w poważaniu.

kangur

Potem było podglądanie diabła tasmańskiego, który ku mojemu zaskoczeniu wygląda jak wielka, tłusta i niezgrabna mysz- przeuroczy (zapewne póki ostrych zębów nie wyszczerzy) i przedziwnego wynalazku natury jakim jest dziobak- na pierwszy rzut oka połączenie wydry, foki i kaczki. Widzieliśmy dingo, których akurat było mi szkoda, że siedzą w klatkach (mam nadzieję, że jest tego jakieś racjonalne wytłumaczenie) i mnóstwo kolorowych ptaków (które towarzyszyły nam podczas całej naszej podróży po Australii- ale wtedy jeszcze tego nie wiedzieliśmy).  Naszą ogromną ciekawość wzbudziły nietoperze- latające lisy. Jaka natura bywa przewrotna, a zwierzaki słodkie! Całą drogę śledziła nas ciekawska jaszczurka i… indyk.

Wszystkie jesteście bardzo fajne zwierzaki z Lone Pine, ale przykro mi, najbardziej kocham koale! 😉

Koala

kangur

diabeł tasmański

Lone Pine Koala Sanctuary

Dingo

Kookaburra

Diabeł tasmański

Kakadu

Lone Pine Koala Sanctuary

Nietoperze

Lone Pine Koala Sanctuary

Krokodyl

Lone Pine Koala Sanctuary

Następny przystanek: hipisowskie Nimbin.

Ciekawi szczegółów australijskiej podróży? Dokładną relację znajdziecie tu: Australia 2013/2014.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

29 komentarzy do “Przytulić koalę