Really great Great Ocean Road 11 komentarzy


Great Ocean Road

Po upuszczeniu Jervis Bay zatrzymaliśmy się tylko na nocleg na przydrożnym parkingu przed Melbourne (dobrze, że było ciemno i nie widziałam znaku ostrzegającego przed wężami, przy którym stanęliśmy bo bym sobie nie pospała). Rano minęliśmy miasto obwodnicą i już za chwilę byliśmy w Torquay, w którym swój początek bierze Great Ocean Road-  nadmorska trasa biegnąca wzdłuż południowego wybrzeża Australii w stanie Victoria. W wielu niezależnych sondażach została okrzyknięta najpiękniejszą trasą na świecie. Jej największą atrakcją są niezwykłe formacje skalne: 12 Apostołów, które były jednym z głównych celów naszej australijskiej podróży. Zdecydowanie nie można powiedzieć tego o Tourquay, które jak na legendarne surferskie miasteczko, wydało nam się wręcz nieprzyzwoicie senne i nudne, z wyjątkowo nieciekawą plażą.

Torquay

Torquay

Pojechaliśmy więc kawałek dalej, na kultową Bells Beach, gdzie odbywają się jedne z najważniejszych surferskich zawodów Rip Curl Pro. Spot tylko dla zaawansowanych, kamienne tablice przypominają o respekcie wobec żywiołu, przekaz wzmacniają kwiaty złożone zapewne przez rodziny lub przyjaciół tych, którzy stracili tu życie. W ostre skały z ogromną siłą uderzają fale, z którymi walczą doświadczeni surferzy. Nie ma tu długowłosych, rozkrzyczanych dzieciaków z deskami, a wysportowani panowie z łysinką, którzy widać, że próbując poskromić ocean spędzili większość życia. Ich kobiety kibicują z plaży, owinięte ciepłym śpiworem i z kubkiem gorącej kawy prosto z termosu w ręku. Wieje, mocno wieje. A my patrzymy z podziwem na tych szaleńców.

– Teraz to ja rozumiem o co chodzi w tym sporcie – powie po kilku minutach Tomek.

Bells Beach

Great Ocean Road

Bells Beach

Great Ocean Road

Potem ruszymy przepiękną trasą wijącą się wzdłuż wybrzeża, wspinającą się na klify, opadającą na dzikie plaże. Będziemy jechać, będziemy patrzeć, będziemy zatrzymywać się co chwilę, będziemy chłonąć.

Great Ocean Road

Great Ocean Road

Great Ocean Road

Great Ocean Road

Great Ocean Road

Na noc zjedziemy do Great Otway National Park, gdzie spotkamy koale na wolności i gdzie zobaczymy jeden z najpiękniejszych zachodów słońca jakie było dane nam kiedykolwiek doświadczyć (zajrzyjcie do tekstu Spotkać koalę na wolności- tyle wygrać!). Na drugi dzień, gdy już przestaniemy gapić się na koale, pojedziemy wprost do celu- 12 Apostołów. Widziałam je na tysiącach pocztówek, na setkach stron internetowych i na dziesiątkach ulotek, widziałam na ilustracji w przewodniku. Jednak żadne zdjęcie (ale starałam się!) nie oddaje piękna tego miejsca. Wielkości, dostojności, gry kolorów. Kropla drąży skałę- tak mówią. Ocean drąży 45 metrowe wapienne ostańce. Piękno natury, potęga żywiołu- aż dech zapiera.

12 APOSTLES

12 APOSTLES

Nieopodal znajduje się kolejne niezwykłe miejsce-  Loch Ard Gorge – które niczym nie ustępuje sławnym sąsiadom. Wysokie klify, na których tragicznie kończyły swoją drogę statki i plaża, na której ocalenie znajdowali nieliczni szczęśliwi rozbitkowie. Rzeźbione wszystkimi odcieniami piaskowca formacje pną się ku kapryśnemu niebu, ukryte jaskinie obiecują schronienie, skalne bramy otwierają się na wzburzony ocean. Bryza, przestrzeń, piach między palcami i wiatr dmący w twarz szeptem mrocznych historii niebezpiecznego wybrzeża. Magia. Swój mały obóz rozbiliśmy w Port Cambell- to nadmorskie miasteczko wyznaczyło zachodni punkt końcowy naszej podróży wybrzeżem. Zatrzymaliśmy się i… szybko wróciliśmy, popatrzeć jeszcze chwilę na skalne cuda.

Loch Ard Gorge

12 APOSTLES

Loch Ard Gorge

Loch Ard Gorge

Loch Ard Gorge

London Bridge

 

Ciekawi szczegółów australijskiej podróży? Dokładną relację znajdziecie tu: Australia 2013/2014.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka zafascynowana Azją, uzależniona od pisania pasjonatka podróży. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 30 krajów, mieszkała w Chinach, Anglii i we Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin". 30 lipca 2015 roku ruszyła w podróż dookoła świata w poszukiwaniu nowego domu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 komentarzy do “Really great Great Ocean Road