Pojechana Blogiem Travelerowca! 31 komentarzy


Siedziałam w pięknej sali Muzeum Etnograficznego w Warszawie na gali wręczenia Travelerów National Geographic Polska, wpatrzona w plecy siedzącej dwa rzędy przede mną podróżniczki- legendy Elżbiety Dzikowskiej, wciąż nie wierząc, że tu jestem i to nie jako widz, ale jako jedna z laureatek tego prestiżowego konkursu. Odkrycia naukowe, które zadziwiły cały świat, niezwykłe wyczyny sportowe, prawdziwe podróżnicze wyprawy i ja- kobieta, która po prostu kilka lat temu odkryła, że lepiej jej się żyje w klapkach (a najlepiej boso), je pałeczkami i że jeśli wplecie w swoje wersy trochę pozytywnej energii, ona wraca, i to z nawiązką.

Pojechana otrzymała Travelera National Geographic Polska w kategorii Blog Roku!

Ręce trzęsły mi się jak po kilkudniowej imprezie (a przecież nie piłam!), a łzy wzruszenia cisnęły się do oczu (wodoodporny tusz do rzęs byłby dobrym pomysłem, na który nie wpadłam),  gdy odbierałam z rąk Martyny Wojciechowskiej statuetkę za Blog Roku. Z sali rozbrzmiewały brawa, wszystkie reflektory były skierowane na mnie, wszystkie obiektywy, wszystkie oczy, przede mną stał mikrofon. Pamiętam, że powiedziałam jaki to zaszczyt znaleźć się w tak znakomitym gronie. Powiedziałam tak tylko dlatego, że nie znalazłam lepszego, bardziej wyniosłego słowa niż zaszczyt. I że to wspaniałe dostać nagrodę za spełnianie marzeń- w moim przypadku pisanie i podróżowanie. Wspaniałe, bo to ogromna motywacja by marzyć jeszcze odważniej- zarówno dla mnie jak i dla moich czytelników.

Tak moi drodzy, ta nagroda to nie tylko potwierdzenie, że wybrałam dobrą drogą i że mam dalej robić to co robię (jej, jakie to fajne uczucie!). To nie tylko kopniak dla mnie by pracować jeszcze ciężej, pisać jeszcze więcej, podróżować jeszcze dalej i przekraczać kolejne granice- nie tylko te na mapie, nie tylko te kulturowe, ale również własne. Chciałabym żeby tytuł Bloga Roku, przyznany Pojechanej przez tak niezwykłą organizację jaką jest National Geographic, skłonił Was do refleksji nad Waszymi pragnieniami i lękami. Bo zobaczcie, da się! Można zdobywać szczyty, można przekraczać granice, można sięgać wysoko, wysoko, tam gdzie zwyczajowo nawet nie zadzieramy głowy, można spełniać marzenia- również te najbardziej śmiałe. I nie trzeba być jakimś super- hiper bohaterem (którym, jak wiecie, ja zupełnie nie jestem). Ale nie wystarczy chcieć. Trzeba chcieć i… robić. Bać się można trochę (przecież ja się ciągle czegoś boję), ale trzeba ze swoimi lękami rozmawiać, starać się je ugłaskać, przekonać. A jak nie? Wtedy trzeba pokazać im środkowy palec, krzyknąć żeby spadały i robić swoje. To wymarzone. Powodzenia!

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Reklama


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

31 komentarzy do “Pojechana Blogiem Travelerowca!