Trip shots: Apt – weekendowa Prowansja 12 komentarzy


Zielono, żółto, fioletowo, zielono- kolorowe krajobrazy migały za oknem w drodze do Prowansji wiosna rozkwitała, promieniała, pachniała. Zatrzymaliśmy się na weekendowym bazarku w centrum uroczego Apt kupić świeże sery i croissanty, by popijając aromatyczną kawą, pałaszować je w barowym ogródku. Po śniadaniu, lokalnym zwyczajem, wypiliśmy po kieliszku różowego wina z lodem.
Nasza weekendowa baza znajdowała się na wzgórzu, nieopodal miasta. Oliwkowe gaje ciągnęły się po horyzont. Wykładane kamieniami domy zdawały się stać tu od setek lat. Czas snuł się rozkosznie leniwie, z pompy przy ulicy rozbryzgiwała świeża źródlana woda. Popołudniu pojechaliśmy do Buoux, gdzie stawiałam swoje pierwsze wspinaczkowe kroki (TU do poczytania). Rozpieszczani ostatnimi promieniami słońca siedzieliśmy na zboczu ponad 100 metrowego klifu. Jej, jak tu pięknie!

Zarezerwuj najlepszy nocleg w Apt

Więcej fotek pstrykanych telefonem w podróży szukaj na Pojechanym Instagramie.


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 komentarzy do “Trip shots: Apt – weekendowa Prowansja

  • muki

    Jeżdżę i jeżdżę po tym świecie, a i tak najprzyjemniejsze wakacje spędziłam mieszkając przez dwa tygodnie w zaglowce w jednym z portów niedaleko Marsylii 😉 Rano na targ po świeże krewetki, obiad o 12 a potem trzeba się było wynosić i zwiedzać okolice (i tak sporo nam jeszcze zostało do zobaczenia) albo gdzieś żeglować bo upal, „Katedra Notre Dame”, zepsuta lodowka (= zakupy na bieżąco), dużo rozmów przy winie wieczorami, mistral, zapach morza i sosen… Jak pytalas na facebooku to napisałam, ze wrocilabym na Waiheke (a raczej zamieszkała tam) ale południowa Francja chyba też pasuje 🙂

  • Facet w Prowansji

    Pozdrowienia z miejsca, gdzie prowansja tylko z nazwy.
    ”Słodka francja” juz odchodzi, zostaje po niej smród foie grass oraz cygańskie slumsy.

    A większość serów jest niestety na podpuszczce zwięrzęcej : wyprute z flaków cieląt.

  • Beata

    Musze przyznać, że piękne widoki. Na widok serów zrobiłam się głodna, podróżowanie to cudowna sprawa. Szkoda, że czasami nie możemy sobie na nie pozwolić. Pozdrawiam !

  • Marta

    Witaj trafiłam na Twojego bloga całkowicie przypadkiem po prostu szperałam po internecie i jestem bardzo zaciekawiona przeglądam bloga i jestem pełna podziwu dla Ciebie i troszkę Ci zazdroszczę ale tak mega pozytywnie ja właściwie szukam swojego miejsca na ziemi, czym chciałbym się zająć ale nie tak połowicznie ale na 100% i szukam inspiracji widzę że wystarczy chcieć i zacząć działać a wszystko pójdzie w dobrym kierunku pozdrawiam serdecznie:) ps. Marzę o wycieczce do Włoch…