Popsuliście mi wakacje, psujemy naszą planetę 24 komentarze


Po dwóch miesiącach na drogach i bezdrożach Indonezji, z kilkoma wulkanami „w nogach”, spragnieni słodkiego „nicnierobienia”, kolorowych drinków z palemką i bezwstydnego obżarstwa, ruszyliśmy w stronę malezyjskiej wyspy Tioman, kuszeni obietnicą pięknych plaż, soczystej zielenią dżungli, błękitnego nieba i… strefy bezcłowej. Gdy zza lady plażowego baru wyskoczyła moja przyjaciółka i współlokatorka z Chin Marta (przyjaciele, którzy robią niespodzianki to prawdziwy skarb!), byłam pewna, że mamy przed sobą wspaniałe, rajskie wakacje. Tymczasem…

Słońce świeciło, ale jak za szybą. Brudną szybą. Kolory dżungli, morza, nieba, stępiła smutna szarość. Nieprzyjemna suchość gryzła w gardło, w powietrzu dało się wyczuć zapach spalenizny. Smog? Na tropikalnej wyspie? To nie smog, to dym (haze) przywiany znad indonezyjskiej Sumatry i Borneo, gdzie wypalanie lasów deszczowych pod uprawy palmy olejowej wymknęło się spod kontroli. Pożary, które przez kilka miesięcy trawiły dżunglę zostały uznane największą katastrofą ekologiczną naszego wieku, w wyniku której umierały zwierzęta (w tym zagrożone wyginięciem orangutany, pantery mgliste, niedźwiedzie malajskie, gibony oraz nosorożce i tygrysy sumatrzańskie), chorowali ludzie (szkodliwe gazy powodują choroby dróg oddechowych i oczu, zanotowano przypadki śmiertelne w wyniku uduszenia z braku tlenu, z Sumatry w pewnym momencie ewakuowano wszystkie niemowlęta, w Singapurze i Malezji zamykano szkoły i przedszkola) i w zastraszającym tempie znikały bezpowrotnie płuca Ziemi. A to wszystko w imię produkcji oleju palmowego używanego do produkcji ciastek, margaryny, batonów, mrożonych gotowych dań, lodów, kremów orzechowych, chipsów, zup w proszku, szamponów, szminek, past do zębów, mydeł, kremów, płynów do kąpieli i odżywek. Szacuje się, że nawet 50% kupowanych przez nas produktów może zawierać olej palmowy, często ukryty w składzie pod takimi nazwami jak: olej roślinny, tłuszcz roślinny, czy tłuszcz roślinny utwardzany.

Przed śmiercionośnym dymem nie udało nam się uciec ani na Tioman, ani w Kuala Lumpur ani nawet na odległej Langkawi. Wszędzie towarzyszyło nam szaro- brudne słońce, ograniczona widoczność i gryzące w gardło zatrute powietrze. Spaliśmy dłużej niż zwykle, nic nam się nie chciało, często bolała nas głowa, dostaliśmy chrypki. Na Langkawi dym sparaliżował lotnisko i o mały włos nie polecielibyśmy planowo do Birmy, wszędzie było tak szaro, że nie miały sensu wycieczki po dżungli ani na okoliczne wyspy, nie dało się nic dojrzeć pod wodą, a zatłoczone Kuala Lumpur przytłaczało brzydotą jeszcze bardziej niż zwykle. Tak moi drodzy, swoimi wyborami zakupowymi popsuliście, a raczej popsuliśmy (bo ja też czystego sumienia nie mam) mi wakacje. Swoimi codziennymi zakupami psujemy Ziemię. Zabijamy ją za kanapkę z Nutellą… Co możemy zrobić by powstrzymać tą niszczycielką siłę?

  • Zwracajmy uwagę na skład produktów, które kupujemy, czytajmy etykiety, próbujmy ograniczyć zakup produktów, do których produkcji został wykorzystany olej palmowy.
  • Starajmy się unikać kupowania produktów przetworzonych (gotowych dań i sosów, ciast i zup w proszku). Wybierajmy produkty świeże, najlepiej od lokalnych producentów.
  • Zwracajmy uwagę na produkty posiadające certyfikaty FSC, PFC, RSPO, FairTrade, Rainforest Alliance.
  • Wspierajmy organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną środowiska, angażujmy się w inicjatywy dążące do systemowych rozwiązań problemu wymuszających na korporacjach wykorzystujących olej palmowy bardziej odpowiedzialne i zrównoważone działania.
  • Tłumaczmy znajomym i rodzinie, dlaczego staramy się podejmować bardziej świadome decyzje konsumenckie.

Jeśli zainteresował Was temat i chcecie dowiedzieć się więcej o produkcji, szkodliwości, zastosowaniu i alternatywach dla oleju palmowego, polecam interaktywny materiał przygotowany przez The Guardian (w języku angielskim), który znajdziecie TU.


Podoba Ci się? Daj lajka, podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

24 komentarzy do “Popsuliście mi wakacje, psujemy naszą planetę

  • maelin

    Hej Podróżnicy! Niestety świadomość rośnie bardzo powoli bo oprócz oleju palmowego problem jest także z przeławianymi łowiskami ryb morskich, zanieczyszczeniem oceanów przez kontenerowce, niewolnicza praca ludzi w miejscach o których nam się nie śniło (kopalnie krzemu dla Apple i innych w Indonezji) Gmo wypierające małe, ekologiczne uprawy, wykorzystanie calej wody w rzekach zanim trafia do ujścia…….. Dobrze ze i u nas dobre nawyki stają się modne – kupujemy świeżą
    Nieprzetworzoną żywność od „chłopa” i sali rzeźbimy batoniki, myśli, masło czekoladowe. Niestety jedyne co mozemy sami zrobić to sami zadbać o siebie w poczuciu dobrze spelnionego ekologicznego obowiazku 🙂 życzę wam mimo wszystko udanych wakacji!

  • Magdalena Świst

    Czytałam, że to nie tylko najwieksza katastrofa tego wieku ale w ogóle największa katastrofa ekologiczna do tej pory spowodowana przez człowieka! Czytajmy etykiety, wiem że to w skali świata wydaje się mało ale ziarnko do ziarnka…

  • Katarzyna Żuchowska

    To nie do przyjęcia jakimi ignorantami My LUDZIE jesteśmy, choć staram się czytam etykiety to tak jak piszesz można się zdziwić na wielu produktach, będę miała okazję już niedługo zobaczyć to na własną rękę w KL i Singapurze 🙁

  • Karolina Ropelewska-Perek

    Isay jest przewodnikiem w Tanjung Puting na Borneo. Wokol parku plonela dzungla. Gasili pozar, pilnowali granic parku, ratowali zwierzeta. Przyslal mi zdjecia popazonych orangutanow, plonacego lasu..serce peka. A ludzie zyjacy daleko, jak my tu w Polsce zdaja sie w wiekszosci miec to gdzies. Jakby ich nie dotyczylo.
    Za dwa miesiace spedzimy pare dni w KL. Bylismy 2 lata temu i juz wtedy bylo szaro a niebo spowijala mgla. Juz na lotnisku bylo czuc spalenizne. Wtedy plonela Sumatra. Jadac autobusem w stanie Sabah nie moglam opanowac lez bo przez cala droge ciagnely sie plantacje palmy..przeciez tam byla kiedys dzungla a teraz Borneo bedzie plantacja palmy olejowej..straszne.. z powodu tej chmury troche sie ciesze, ze bede w Kl tylko pare dni..

    • Aleksandra Świstow Autor wpisu

      Widziałam takie zdjęcia- to prawda, serce pęka 🙁 I też mnie smutek ogarniał za każdym razem gdy jechałam wzdłuż ciągnących się kilometrami plantacji. Wszystko w naszych- ludzkich rękach. Jeszcze możemy to zawrócić.

  • Danuta/boliviainmyeyes

    Taka tragedia….Czytalam o pozarach, ale ty jestes pierwsza osoba, ktora opisala to z punktu widzenia turysty,.. Mam nadzieje, ze wasze dalsze podroze nie beda zaklocone takimi zdarzeniami. Oraz, ze takie pozary, katastrofy juz sie nie zdarza…Pozdrawiam!

    • Pojechana

      Żadne nasze działania nie są dla środowiska obojętne i każdy codzienny wybór ma znaczenie- to się tyczy tak samo życia stacjonarnego jak i podróżowania. Podróżować można bardziej lub mniej odpowiedzialne (w stosunku do środowiska naturalnego, rdzennych mieszkańców itd.), ale bez żadnego wpływu się nie da. To samo tyczy się codziennego życia- nigdy jego oddziaływanie nie będzie obojętne dla naszej planety, ale możemy się starać je minimalizować wyrabiając swoje dobre nawyki i edukując otoczenie.

    • Pojechana

      Dzięki Andrzej, wiem co to carbon print, a powyżej napisałam, że podróżowanie nie jest dla środowiska obojętne. Dzięki powyższemu artykułowi natomiast, mam nadzieję kilka osób więcej będzie wiedziało o skutkach popularności (a popyt rodzi podaż) oleju palmowego. O oddziaływaniu podróżowania na środowisko naturalne jeszcze nie pisałam na blogu, ale jeśli Ty to zrobiłeś to podrzuć linka.

  • Maryla Fossen

    Swietny post Olu! Ja od ponad roku nie jem przetworzonych produktow, uzywam ekologicznych srodkow czystosci. Co tylko sie da robie sama. Nie tylko lepiej smakuje, jest zdrowsze ale takze bardziej przyjazne dla srodowiska. Czesciej powinno sie o tym pisac i naglasniac, bo niestety wciaz malo osob ma swiadomosc tego co je. Przesylam dalej!

    • Aleksandra Świstow Autor wpisu

      Czyli da się 🙂 Mi szczerze mówiąc dopiero podróżowanie otworzyło oczy na wiele spraw i zmieniło mój stosunek do wielu codziennych kwestii. Gdy już osiądę gdzieś na stałe i zacznę znów prowadzić dom, będzie się on bardzo różnił od tego, który zostawiłam kilka lat temu w Polsce.