Nie chce mi się już jechać 46 komentarzy


Nie umiem powiedzieć kiedy złapałam podróżniczego bakcyla, czasami myślę, że się z nim urodziłam, bo ciekawość świata, łatwość odnajdywania się w nowych miejscach i potrzeba ciągłych zmian towarzyszyła mi odkąd pamiętam. W pamiętniku z dzieciństwa zachowałam fragment horoskopu wyciętego z jakiejś gazety, przepowiadał on bowiem, że podróżowanie będzie ważną częścią mojego życia. Podobało mi się to.

Moje podróże dojrzewały razem ze mną. Jeździłam nie tylko coraz dalej, ale i coraz wolniej i inaczej. Przestałam zwiedzać, zaczęłam być w podróży bliżej ludzi, więcej słuchać niż mówić (co dla takiej gaduły jak ja nie było prostą sprawą). Gdy odkryłam, że dzięki podróżom mam chęci, energię i tematy żeby pisać, z niebywałą lekkością zostawiłam za sobą wcześniejsze uporządkowane życie.

Gdy prawie 2 lata temu podjęłam decyzję o podróży dookoła świata, nie miałam pojęcia na kiedy wyznaczyć jej finalny koniec, na szczęście nie miałam również takiej potrzeby. Gdy 1,5 roku temu zostawiłam swoje chińskie życie, czułam mieszaninę ekscytacji, ciekawości i strachu. Gdy 13 miesięcy temu wsiadłam w samolot z biletem w jedną stronę, nie miałam pojęcia gdzie zaprowadzi mnie los i fantazja. Dziś, siedzę na plaży w Ekwadorze i czuję, że czas na nowy etap. I znów ta wybuchowa mieszanka ekscytacji, ciekawości i strachu gotuje mi w brzuchu i w głowie. Lubię ten koktajl uczuć.

Planem podróży A&A dookoła świata były moje i mojego Adriena marzenia, wspólnym celem znalezienie miejsca, w którym założymy swój dom. I wiecie co? Myślimy, że znaleźliśmy. A jeszcze bardziej niż myślimy, czujemy. Wiecie, że nasza miłość była uczuciem niemal od pierwszego wejrzenia (a jak nie wiecie to zaglądajcie TU). Więc jakbyśmy mogli nie zaufać naszym sercom, które mocniej zabiły właśnie do tego kraju? I to jednocześnie? Od pierwszego wejrzenia niemal właśnie? Przed nami jeszcze długie miesiące analiz, formalności, kreślenia biznes planu, nauki języka, szukania domu, planowania, pakowania. I wiecie co? Nie możemy się już doczekać! Bo wiemy, że szanse trzeba łapać za ogon, że życie trzeba wyciskać do ostatniej kropli, że trzeba próbować swoich sił, że nic się samo nie zrobi, a pomysły nie mają odroczonej na wieczność daty ważności. Dlatego, uwaga, uwaga, już za miesiąc kończymy naszą podróż i wracamy do Europy na kilka miesięcy wytężonej pracy nad nowym projektem „życie w…”. A właściwie tą podróż tylko zawieszamy, bo jak wszystko pójdzie zgodnie z kreślonym od jakiegoś już czasu na kolanie planem, największa przygoda naszego życia dopiero nadchodzi.

Dodam też, że jedną z wielu (choć zapewne jedną z najważniejszych) motywacji do wyjazdu w podróż dookoła świata, była dla mnie chęć napisania kolejnej książki (bo mojego „Laowaia” to już wszyscy przeczytali, co?). I kolejnej, i kolejnej. Kocham podróżować, ale jeszcze bardziej kocham pisać. Uważałam, że w drodze będę miała czas by pozwolić głowie puścić wodze fantazji, liczyłam również, że spotkam niebanalnych ludzi, którzy przy lokalnym bimbrze lub herbacie z liści koki opowiedzą mi niezwykłe historie- wszak nie od dziś wiadomo, że życie pisze najlepsze scenariusze. Nie pomyliłam się. W głowie kłębią mi się pomysły, w plecaku gniotą stosy notatek- tylko usiąść i zacząć pisać. Tylko tego biurka, tylko tego fotela brak… Jej, jak ja tęsknię za pisaniem! Poza tym… blog w podróży to jednak nie to samo. Blog w podróży to pocztówki z wakacji, a mi się chce drążyć głęboko, żyć w nowym miejscu i z nowymi ludźmi życie dzielić. I pytać, i dziwić się, i nie rozumieć, i szukać odpowiedzi, i Wam o tym wszystkim opowiadać. Dlatego nie chce mi się już jechać. Pisać chcę niezmiennie i podróżować, ale chcę z tych podróży wracać do domu.

Mamy już na Pojechanej zakładkę „życie w Chinach”, mamy „życie we Francji”, jak myślicie, jaką zakładkę mam nadzieję niedługo dorzucić?


Podoba Ci się? Daj lajka, podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!





O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

46 komentarzy do “Nie chce mi się już jechać