Nie mów drugiemu, co tobie niemiłe 27 komentarzy


Mieszkając w Chinach i włócząc się po Azji Południowo- Wschodniej, przyzwyczaiłam się, że po mojej odpowiedzi na pytanie „skąd jesteś” najczęściej następuje cisza, oznaczająca często, że mój rozmówca nie umie Polski nawet umiejscowić na mapie. Jak trafiłam na katolika, to padało hasło „Jan Paweł II”, jak na fana piłki nożnej to „Lato”, w Chinach niektórzy znali też nazwisko „Wałęsa”.

We Francji, gdzie właśnie zamieszkałam, nikomu miejsca Polski na mapie tłumaczyć nie trzeba. Francuzi z reguły nawet co nieco słyszeli o naszej historii, wiedzą co się dzieje w naszej współczesnej polityce i potrafią wymienić nazwy kilku największych polskich miast. Mają „jakąś” wiedzę, ale i stereotypowe przekonania na temat Polaków, z którymi przyszło mi się teraz mierzyć.

Kiedy francuscy znajomi poprosili mnie o przyniesienie na wspólną kolację tradycyjnej polskiej potrawy dodając, że nie chodzi im o wódkę, to było nawet śmieszne. Kiedy francuski teść zażartował, czy chcę wódki do kawy, na moich ustach pojawił się grymas, za nic nieprzypominający uśmiechu. Kiedy w jadalni u brata teściowej zobaczyłam obrazek przedstawiający grających w karty i pijących whisky mężczyzn, z których jeden mówi: „znam jednego Polaka, który pije to na śniadanie”, poczułam się jakoś nieswojo. Wszystkich tu dziwi, że się krzywię lub odmawiam, gdy wciskają mi domowej roboty bimber (no jak to? przecież z Polski jestem!), a mi już nie chce się tłumaczyć, że mimo pochodzenia nie pijam wódki szklankami.

Czemu tak drażnią mnie te żarty? Nie chce być postrzegana przez pryzmat rzekomego pijaństwa rodaków. A już na pewno nie przez Francuzów, którzy zgodnie z raportami międzynarodowych organizacji zdrowia, spożywają więcej alkoholu niż my, Polacy. Jeśli już w ogóle mam być rozpatrywana jako Polka, a nie podróżniczka, czy pisarka, to chciałabym by brane były pod uwagę dokonania naukowe Polaków, polska sztuka, czy nawet burzliwa historia, a nie wygrane, czy też przegrane próby sił nad kieliszkiem czystej wódki (której w dodatku nie lubię). Poza tym, jako córce alkoholika, która do dziś mierzy się ze skutkami choroby ojca, polska „kultura” picia wódki nie jest najlepszym tematem do śmiechu. I zwyczajnie nie lubię, gdy przypisuje mi się jakieś cechy/zachowania, tylko dlatego, że z tego akurat, a nie innego kraju pochodzę. I to negatywne zachowania, bo chlaniem wódy to się akurat nie ma co chwalić. Takie przylepianie łatek. Za nic, to znaczy za ojczyznę.

Roześmiałam się na pierwszy taki „niewinny” żarcik, skrzywiłam się na drugi, przygryzłam wargi na kolejnych. Ze złości! Ze złości na tych głupich Francuzów! Przecież jak mój francuski Adrien do Polski przyjeżdżał to nikt mu żab nie oferował (żab, których on nigdy nie jadł mimo bycia… no właśnie, „żabojadem”). Ale zaraz, zaraz! Czy ja, moi bliscy, my- Polacy jesteśmy tacy święci?

W moim domu rodzinnym o kimś, kto był zacofany mówiło się, że jest sto lat za Murzynami. Skąpiec żydził, a do porządku przywoływało się słowami „zachowuj się jak biały człowiek”. Ciekawa jestem czy nigdy nie użyliście przysłowia „kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi”? Nie siedzieliście „jak na tureckim kazaniu”? Nie słyszeliście, że gdzieś „śmierdzi jak w murzyńskiej chacie”? Mi się zdarzało, nie tylko słyszeć, ale i bezmyślnie powtarzać te obrzydliwe, rasistowskie hasła. Bezmyślnie jak moi francuscy znajomi i rodzina, którzy (tu daję sobię rękę uciąć) wcale nie chcą mi sprawić przykrości- wręcz przeciwnie, chcą mnie swoimi żartami rozbawić i pokazać, że co nieco wiedzą o mojej kulturze. Nie widzą krzywdzącego wydźwięku tego stereotypu, bo nigdy nie stali po drugiej stronie.

I dlatego mam do Was prośbę: zawsze myślcie, zanim coś powiecie. Nie powtarzajcie bezmyślnie i bierzcie odpowiedzialność za swoje słowa. Nigdy nie wiadomo kto Was słucha, nigdy nie wiadomo kto po Was powtórzy, nigdy nie wiadomo kogo dotknie krzywdzący frazes, który wyszedł z Waszych ust. Nie róbcie, ale i nie mówcie drugiemu, co Wam niemiłe. Nigdy nie wiadomo, kiedy staniecie po drugiej stronie.




 


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

27 komentarzy do “Nie mów drugiemu, co tobie niemiłe

  • Jagoda Wojtczak

    takie prawdziwe, to samo słyszałam przy każdej możliwej okazji w Niemczech od nowego pracodawcy „jak to, będziesz piła sok? przecież jesteś z Polski”, „robimy firmową imprezkę, specjalnie dla Ciebie chłodzimy wódkę”, „filmiki na yt pokazujące sylwestra w Polsce są najlepsze!” itd. dodam, że rówieśnicy z Niemiec bardzo szybko pokazali na co ich stać w kwestii imprez….

  • Ania

    Święte słowa! Mieszkałam w Irlandii, gdzie polskie nawyki alkoholowe są dość dobrze znane, choć komentują je Irlanczycy, którzy jak wiadomo od alkoholu nie stronią. Miałam okazję pomieszkać trochę w Niemczech, gdzie wielokrotnie usłyszałam „żart” o niemieckich „zaginionych” samochodach, które rzekomo można znaleźć w Polsce (i wcale nie chodziło o to, że znalazły się tam w wyniku transakcji kupna-sprzedaży). W Stanach też wielokrotnie słyszałam o „radzących sobie” Polakach – radzących, czyli kombinujących. I o ile pewnym faktom zaprzeczyć się nie da, to skupmy się na sobie. Bądźmy świadomi, co sami rozpowszechniamy, bo stereotypów na tym świecie jest wystarczająco. Bo nie każdy Niemiec jest do bólu uporządkowany, nie każdy Irlanczyk (tak jak i Polak) pije, nie każdy Islamista jest ekstremistą muzułmańskim, itd. Miło byłoby dla odmiany budować świat oparty na zrozumieniu i tolerancji, a nie podziałach i stereotypach. Bo mimo że te ostatnie wciąż cieszą się popularnością, gdyż pomagają nieco poukładać w głowie złożoność tego świata, to tak naprawdę nikomu nie służą. Wesołych Świąt!

      • MAREK UK

        Wydaje mi sie, ze Francuzi, Angole, czy nawet inne nacje jesli juz pija, to czesto(codziennie) a z kultura. Polacy czy inne nacje z eastern europe pija co weekend ale porzadnie. Co do Angoli to w sumie tez zachowuja jak pijane swinie.

    • adrianL

      Joanna,niestety dalej pracują na te stereotypy tacy powielający te bzdury ludzie jak Ty.Problem jest właśnie w tym,że znaczna ilość Polaków lubi opowiadać jaka to Polska jest be i jakie to niedostatki mają Polacy.Inne narody się wybielają,a my jesteśmy mistrzami samobiczowania się.

  • Wnuczykije

    Eh przykra prawda z tym alkoholem. Kiedy podróżowaliśmy autostopem po Islandii, nasz kierowca pytał, czy to prawda, że Polacy piją wódkę w szklankach i jedzą strasznie dużo hamburgerów :p O alkoholu się nasłuchałam w różnych krajach, ale hamburgery?

  • Alicja Wojtczuk

    Mój Francuz też się obrusza, gdy w Polsce każą mu wybierać wina, mimo, że w ogóle się na nich nie zna. Ja we Francji obieram strategię taką, że pierwsza wychodzę z żartami o wódce – łatwiej się śmiać z własnego kraju niż słuchać jak inni to robią – i dopiero potem tłumaczę, jak to naprawdę jest.

  • Sławomir Śliwicki

    Niezły początek. Naprawdę dobry. Poznawczo. Lubię czytać słuchać sposobów postrzegania nas Polaków przez inne nacje, nawet gdy są mocno niekorzystne. A często są, bo jesteśmy inną społevznością. A inne zawsze jest trochę gorszy od nas. Takie prawa tworzenia grup. Mam wrażenie, że ich stereotyp dotknął Twoich problemów, może nawet osobistego dramatu. W świetle tego Twój wniosek jest chyba zbyt generalny. Tak sobie myślę. Coś źle zrozumiałem.

  • Justyna Jot

    Bardzo trafiony tekst, mam podobna reakcje na tego typu teksty i często głośno zwracam uwagę osobom, które o Polsce potrafią powiedzieć tylko „wódka” i „ku*wa”.. musze jednak przyznać, że mamy lekko w porównaniu z tym jakie teksty w podróży słyszy mój narzeczony Kolumbijczyk.. :/ niestety nie sa to teksty na temat kawy.. jesteśmy dwoma chodzącymi i niestety negatywnymi stereotypami..

  • Kasia Polandi Kowalska

    Miałam to samo ostatnio w Niemczech. Jak tylko znajomi znajomych dowiedzieli się, że jestem z Polski to padało słowo na k… w ramach żartu co chwile. Osobiście mnie to przez pierwsze 2 minut śmieszyło, a potem mi już było tylko przykro.

  • Van

    Hej! Też mieszkam we Francji i niestety, ale większość rzucających się w oczy polskich imigrantów to prymitywni robotnicy budowlani, a ci raczej do abstynentów nie należą. Bylo mi przykro kiedy usłyszałam pretensje o polskich robotnikach pijących i śmiecących w parku Vincennes, którą wygłosiła pewna Francuzka, ale co zrobic. Tak się zachowują liczni przedstawiciele naszego narodu, a że Francuzi słyną z chamstwa to nie ma się co dziwić ich obscesowości. Możesz sprawić ze zaczną kojarzyc Polskę z czymś innym, ale nie zmienisz zachowania ludzi, którzy ten stereotyp nadal budują na naszą szkodę.

  • Wiktoria

    Zgodzę sie z tobą od trzech lat mieszkam w Michigan, USA i często coś dopowiadali o wódce czy alkoholu czemu nie pije (nawet nie mam 21 lat) Amerykanie piją nawet więcej od Polaków ale stereotyp jest jeden bo jak Polak i Rusek to pewnie litry na śniadanie spirytusu piją. Ale my jako Polacy robimy to samo oceniamy ludzi tylko dlatego ze są Muzułmanam, Żydami czy świadkami Jachowymi

  • Gadulec

    Skąd ja to znam… Chociaż pisałam pracę magisterską na temat tego jak Francuzi widzą Polaków. Przebadałam koło 70 osób (albo i więcej), sporo pytań otwartych, po francusku i owszem – dużo ludzi kojarzyło nas z imprezami i alkoholem, ale jeszcze więcej z… pięknymi dziewczynami 🙂 I ogólnie mieli bardzo dobre zdanie, lepsze niż Polacy o Francuzach. Ale oczywiście na żywo nie raz słyszałam, że dużo pijemy i wszyscy się dziwią, że nie lubię czystej wódki. Cóż… Trzeba chyba traktować to z przymrużeniem oka, wyjaśniać, że to stereotyp i faktycznie kontrolować to co się mówi. Jedyne co to pamiętam jak na wymianach w liceum Francuzi nie umieli ogarnąć, że my pijemy wódkę na szoty, a nie drinki i mieli dużo słabsze głowy. Może stąd ten stereotyp i cała teoria spiskowa.

  • Asia

    Oo tak, ‚z Polski? KU*WA!!!’ ‚Jak to nie chcesz już pić? przecież jesteś z Polski..’. Patrzę na to wszystko z przymrużeniem oka, ale czasem męczy, zwłaszcza jak próbują mnie zmusić do picia.

  • Karolina

    Ooo….. Mieszkam w Anglii. Tu anglicy tez zartuja z naszej ‚kultury picia alkoholu’. Najbardziej bawi mnie to kiedy widze jak bezdomni (bo najczesciej ich widze z puszka) pija POLSKIE piwo! Ci ktorym lepiej sie powodzi i maja dach nad glowa rowniez nie stronia od polskiego alkoholu. Ale jaka hipokryzja! W pracy czesciej widze anglikow na kacu niz rodakow…
    Jeszcze ciekawostka. Oni mysla, ze Polska i Rosja to jeden kraj i ze jest u nas caly rok zima. Jak ostatnim razem trzebabylo zrobic cos na zewnatrz i bylo zimno to jednen inzynier powiedzial ‚wyslijcie jakiegos Polaka, oni sa przyzwyczajeni do takich temperatur’.