Udana podróż we dwoje, czyli jak nie wrócić w pojedynkę 41 komentarzy


Spijacie sobie poranną kawę z dziubków, puszczacie bańki mydlane w kształcie serduszek podczas wspólnej kąpieli, chodzicie za ręce i razem wędrujecie palcem po mapie. Jesteście zakochani i marzycie o podróży dookoła świata we dwoje. W końcu nadchodzi ten dzień: pakujecie plecaki, żegnacie bliskich i ruszacie w drogę z biletem w jedną stronę. Głowy macie pełne błogich obrazków: romantycznych kolacji o zachodzie słońca, spacerów rajską plażą, śmiechu, zabawy, miłości.

O tym jak spakować plecak w podróż dookoła świata mozesz przeczytać TU.

Jedziecie i… na kolację jest suchy ryż i piwo, on nie zmienia bielizny przez trzy dni z rzędu, ty dostajesz biegunki, on nie chce zwiedzać świątyni i za szybko chodzi, twój plecak jest za ciężki, autobusy się spóźniają, łodzie przeciekają, taksówkarze oszukują, jest pot, kurz i łzy. I wtedy przypominasz sobie to pytanie, które siedziało po ciuchutku gdzieś z tyłu głowy: jak wytrzymać ze sobą, tylko we dwoje w podróży? Co zrobić, by z podróży we dwoje nie wrócić w pojedynkę? Oto kilka moich rad i obserwacji z 15 miesięcznej podróży A&A dookoła świata, z której szczęśliwie (choć nie bez problemów) wróciliśmy razem (i to nawet siedząc obok siebie w samolocie!). Nie mam pojęcia, czy są one uniwersalne- na pewno nie wszystkie i nie dla wszystkich, bo każdy związek jest unikatowy, podobnie jak każda z tworzących go osób. Na pewno warto jednak te rady przeczytać i spróbować przystosować do swojej sytuacji, charakterów, relacji i oczekiwań.




Nie strońcie od towarzystwa

Podróż razem wcale nie musi oznaczać podróży tylko we dwoje. Co prawda parom trochę trudniej jest znaleźć towarzystwo niż samotnym podróżnikom (zdają się być zajęci sobą i często onieśmielają innych), ale ta trudność to raczej dodatkowe 5 minut zanim ktoś się do was odezwie w hostelu niż jakaś ściana nie do pokonania. Poza tym zawsze możecie zaczepić pierwsi. W drodze bardzo łatwo poznaje się innych ludzi, często bardzo podobnych do nas, często bardzo ciekawych. Nie uciekajcie przed towarzystwem innych ludzi. To miłe urozmaicenie, szansa na wymianę doświadczeń, zmianę warty przy twoim piwie, czy jego szachach. To nowe tematy do całonocnych rozmów (i w grupie i później, gdy zostaniecie tylko we dwoje- a uwierzcie, że tematów może zacząć brakować po miesiącu na pustyni, gdy wszystko i zawsze robicie razem). No i czy czasem nie fajnie pogadać dla odmiany z jakąś inną dziewczyną o feminizmie na świecie, wegetariańskiej diecie, czy problemach wrastających włosów na łydkach, dając jemu szansę żeby się poekscytował z drugim samcem wynikami ostatnich meczy siatkówki (czy na odwrót, co kto woli)?

Nie bójcie się rozdzielić

Ty chcesz zobaczyć miasto, a on chce zostać w łóżku. On chce iść się wspinać, a ty widziałaś takie piękne szaliki z alpaki na pobliskim targu. I co? Iść na kompromis? I jak on by wyglądał? Że on się będzie nudził na bazarze? Że będziesz przewracać się obok niego z boku na bok, a przy najbliższej okazji wypomnisz mu, że przez niego nie zobaczyłaś tej pięknej starówki z przewodnika? Ale po co? Przecież każde z Was może robić to co chce. Jesteście dorośli, przecież przed wyjazdem nie siedzieliście w pracy przy jednym biurku, a on nie asystował ci podczas wizyty u kosmetyczki, a decyzja o wyruszeniu w podróż w żaden magiczny sposób nie sprawiła, że zrośliście się dupami (pamiętacie „tramwaje”? takie czerwone robaczki co szczepiają się odbytami na dłuuuugi, długi czas podczas stosunku?), czy też innymi częściami ciała.

Podczas naszej podróży, rozdzielaliśmy się z Adrienem bardzo często. Ja nawet pojechałam sama na dwa tygodnie do Indii i do Kostaryki, a gdy on wspinał się na sześciotysięczniki, ja organizowałam sobie czas w dolinie lub szłam w trochę niższe góry z ludźmi poznanymi w hostelu porobić zdjęcia, do których Adrien nie ma zbyt dużo cierpliwości. Dzięki temu nikt nie miał do nikogo żalu o niespełnione marzenia, a dodatkowo zdarzało nam się za sobą w tej podróży we dwoje… zatęsknić.

Dbajcie o siebie i związek

Ta rada tyczy się nie tylko związku w podróży, ale też związków stacjonarnych z długim stażem, tylko… w podróży wprowadzenie tych zasad w życie wymaga trochę więcej wysiłku. Uwierzcie mi jednak, że się opłaca. Ale o co chodzi?

W podróży wyjątkowo łatwo zapomnieć o swojej kobiecości przykrytej wartwą kremu z filtrem i kurzu, sportową koszulką i szerokimi szarawarami. On się przecież nie maluje i nie stroi! Ale czy przed podróżą to robił? Znając życie nie bardzo… Czy nie wkurza cię, że od dwóch dni nie był pod prysznicem bo „woda zimna”, albo (nie wiem co gorsze), bo „jest na wakacjach”? Zanim mu to wytkniesz, wyciągnij z dna plecaka tą koronkową bieliznę, potraktuj usta błyszczykiem, rozczesz te nietykane szczotką od tygodnia włosy. To nie tylko „zadziała” na niego, ale i tobie doda pewności siebie.

Dbanie o swoją atrakcyjność to jedna z oznak dbania o zaangażowanie drugiej osoby, a to bardzo ważne, gdy ma się siebie na co dzień. Łatwo wtedy popaść w złudzenie, że tak już zostanie na zawsze. A samo, to wiecie, że się nic nie robi… Romantyczne liściki zostawione na dnie plecaka (na zaparowanym lustrze lub na szybie brudnego samochodu, gdy nie ma papieru w zasięgu), śniadanie podane do łóżka, niespodziankowe wino przy ognisku- sposobów by miło zaskoczyć partnera (niezależnie od płci) i okazać mu swoją miłość i zaangażowanie jest mnóstwo. Nie bójcie się być romantyczni, nie bójcie się bawić i kochać jak nastolatki- podróże akurat temu sprzyjają.

O tym jak dbać o urodę w podróży możesz przeczytać TU.

Nie traktuj go jak koleżanki (a ty jej jak kolegi)

To temat, przez który było mi najtrudniej przebrnąć. Jestem gadułą, taką chorobliwą gadułą. Mówię jeszcze szybciej i więcej niż myślę, a myślę dużo (za dużo i czasem zupełnie niepotrzebnie). Na co dzień, od dzielenia się tym potokiem myśli nieuczesanych mam przyjaciółki (jezu, że wy jeszcze ze mną wytrzymujecie po tylu latach paplaniny!), które były ze mną także podczas podróży, o ile tylko łącze internetowe na to pozwalało (lub tanie bilety lotnicze). A co kiedy nie było zasięgu? No co? Wtedy z automatu zalewałam tymi swomi wynurzeniami różnej wagi i treści mojego bogaducha winnego, małomównego z natury partnera. O sensie istnienia, o złamanym paznokciu, o tym (co gorsza), że mnie wkurzył, ale już się nie gniewam (podczas, gdy on nawet nie zauważył), że mnie ten pryszcz na nosie denerwuje (i jak to on go nie widział? czy on w ogóle na mnie patrzy?) i że chciałabym mieć takie fajne cycki jak tamta dziewczyna, ale te boczki to by mogła zrzucić, a ten koleś ma takie piękne oczy i fajny tyłek… I tak bez przerwy. Zabijając intymność, zamęczając go psychicznie i fizycznie. Teraz to widzę, gdy znów mam koleżanki pod ręką (lub po drugiej stronie łącza). I tak się zastanawiam, czy chciałabym, żeby mnie Adrien zdzielił po plecach jak kumpla i objaśniał szczegóły techniczne najnowszych narciarskich wiązań i wskazał z jednoznacznym uśmieszkiem na dziewczynę obok szepcąc, że niezła dupa, czy co tam faceci jak się spotykają z kumplami robią? Hmm…

Skupiajcie się na szukaniu rozwiązań, nie rozstrząsaniu problemów

Na brak problemów podczas podróży narzekać nie będziecie. To na pewno. Bo łódź zepsuta, bankomat nie uznaje karty, samolot uciekł (bo on się za długo golił- twój argument, ale to przecież ty marudziłaś na jego zarost od kilku dni- jego argument), pada w porze suchej, w aptece nie ma leków na biegunkę, hotel zgubił waszą rezerwację, nie macie gdzie spać, nie macie co jeść, nie macie nastroju. Tak, tak, podróż to nie zawsze bajka i rajskie plaże o zachodzie słońca. I co? No i oczywiście można się pokłócić dając upust swojej irytacji, tylko z tego powodu sztorm nie minie, ani nowy pokój się nie znajdzie. Można też zamiast brać się za bary wziąć się od razu za rozwiązywanie problemu. U nas w takich przypadkach doskonale działał podział obowiązków, który jakoś naturalnie się „zrobił”. Ja gadam z ludźmi, negocjuję i organizuję i w razie potrzeby czaruję słowiańskim urokiem, on reperuje, wyznacza nową trasę, dźwiga lub… rozmiękcza serca swoim francuskim akcentem. Jedno drugiemu się nie wtrąca, póki nie wyjdziemy na prostą. A jak się nie da ugasić pożaru? Zawsze można kupić talię kart, kilka piw i jakby nie działo się nic, dobrze się bawić. Razem.

Zapomnijcie o słowie „zawsze”

Na zawsze wykreślcie ze swojego słownika słowo „zawsze”, bo żadne „zawsze” nie istnieje. To nieprawda, że on zawsze się spóźnia, a ty zawsze krytykujesz. Może zrobił to 5 razy pod rząd, ale nie zawsze. A słowo „zawsze” uderza w czuły punkt, bo jest niesprawiedliwą oceną i tak upominany zaczyna się (słusznie!) bronić. A przecież nie o kwestionowanie twojej skargi ci chodzi, a o poprawę, co nie?

Grajcie w jednej drużynie

On się kłóci o dwa złote z taksówkarzem, reklamuje zupę (choć była, twoim zdaniem, smaczna), opowiada jakieś bzdury chłopakowi z pokoju obok, a ty się z nim nie zgadzasz, pamiętasz inną wersję tej historii, uważasz, że kto inny ma rację. Powiedz mu, ale kiedy będziecie sami. Bo przecież gracie w jednej drużynie, dwuosobowej, najlepszej na świecie i… ty też byś nie chciała żeby on publicznie cię umniejszał i podważał twoje zdanie.

Nauczcie się przepraszać

I kropka. Bo jesteście sami na końcu świata. Najważniejsi dla siebie. Jedyni. Bo się kochacie. I nie chcecie się gniewać. A jeśli już musicie, to tylko po to żeby na zgodę… no wiecie co uprawiać, przecież nie grządki.

Miłości! Cierpliwości i dobrej zabawy wam życzę. W drogę zakochani!


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Baner


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

41 komentarzy do “Udana podróż we dwoje, czyli jak nie wrócić w pojedynkę