Nowi znajomi za granicą – jak ich znaleźć? 18 komentarzy


Od kilku miesięcy mieszkam w przepięknym alpejskim miasteczku: Annecy, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. I to ta miłość właśnie, na przekór mojej francuskiej nieudanej historii miłosnej (ciekawskich odsyłam do wpisu Samotność czy wolność? Wybór należy do Ciebie!) sprawiła, że postanowiłam zamieszkać tu na dłużej (może na stałe?). Mając, tak jak ja, wolny zawód i duszę nomada, nie jest łatwo zdecydować gdzie się zatrzymać. Jak bowiem wybrać jedno miejsce, gdy ma się wrażenie, że można mieszkać niemal wszędzie? Można oczywiście usiąść z kartką i spisać plusy i minusy destynacji, którą bierzemy pod uwagę. Gdybym to zrobiła, po stronie minusów pojawiłyby się wysokie koszty życia, brak znajomości języka francuskiego i problemy w komunikacji po angielsku we Francji, paskudna biurokracja przy wynajmie mieszkania, brak znajomych i jakiegokolwiek innego punktu zaczepienia. Po stronie plusów zapisałabym za to jedno zdanie: „codziennie rano, gdy idę nad jezioro, czuję sie jakbym wygrała na loterii”. No więc jak mogłam zdecydować inaczej?

To już trzeci kraj (poza Polską), w którym mieszkam. Wiedziałam więc, z jakimi problemami adaptacyjnymi będę musiała się zmierzyć. Jako, że spędziłam już we Francji wcześniej trochę czasu (o czym możecie poczytać TU), wiedziałam też, co dla mnie, zwierzęcia stadnego, będzie najtrudniejsze: brak znajomych i trudności w nawiązaniu nowych przyjaźni we Francji. Z moich obserwacji wynika bowiem, że Francuzi są bardzo stali w swoich wyborach: często przyjaźnią się całe życie ze znajomymi ze szkoły, rzadko też zmieniają pracę, utrzymując kontakty wciąż z tymi samymi ludźmi. Trudno się wbić do takiego zamkniętego kółka znajomych- nawet Francuzowi, więc co mówić o osobie, która nie mówi w ich języku.

To, że coś jest trudne, nie oznacza jednak, że niemożliwe. Wiedziałam, że będę musiała się bardzo starać i wykazać dużą cierpliwością, ale że prędzej czy później uda mi się poznać ludzi, z którymi będę mogła dzielić swój wolny czas. Prawdę mówiąc chwytałam się każdego pomysłu, jaki wpadł mi do głowy i próbowałam używać w celu poznawania nowych ludzi nawet Tindera (popularnej aplikacji randkowej). Przyjaciół w ten sposób nie znalazłam, ale chociaż miałam do kogo napisać żeby zapytać, gdzie jest najlepsza pizza w mieście, albo gdzie znajdę rozkład miejskich autobusów. Teraz, po kilku miesiącach, mam już malutkie grono dalszych i bliższych znajomych, które powoli, ale systematycznie rośnie. A wielokrotnie słysząc od ekspatów mieszkających we Francji, że zmagali się (lub wciąż zmagają) z tą samą trudnością ze znalezieniem nowych przyjaciół, utwierdziłam się w przekonaniu, że to zasada, a nie mój pech. Dlatego też, postanowiłam podzielić się z Wami moimi metodami na nawiązywanie nowych znajomości za granicą, w nadziei, że pomogą one Wam szybko poczuć się na emigracji jak u siebie.


Nowi znajomi za granicą – jak ich szukać, gdzie ich znaleźć?

Spotkania ekspatów/podróżników

Najłatwiejszy punkt zaczepienia to inni obcokrajowcy mieszkający w Twojej okolicy. Dlaczego? Bo z dużym prawdopodobieństwem oni też szukają znajomych w nowym miejscu, są więc bardziej otwarci i skorzy do nawiązywania kontaktów niż osoby, które spędziły tu całe życie i mają stałe grono przyjaciół. Poza tym, już na wyjściu macie wspólne tematy do rozmowy (chociażby zmagania z obcojęzyczną biurokracją, czy lubiane przez wszystkich historie z cyklu „skąd się tu wzięłam”). Informacji o takich spotkaniach można szukać na MeetUp, czyli serwisie, na którym ogłaszane są tematyczne spotkania w danej okolicy (może to być wymiana językowa, lekcje jogi, wspólne grillowanie czy trekking), w ekspackich grupach na Facebooku i serwisie Couchsurfing.

Sporty/hobby

Choć wiele czynników musi zaistnieć jednocześnie, żeby się z kimś zaprzyjaźnić, jednym z bardzo ważnych i dość prostym do sprawdzenia są wspólne pasje i aktywności. To już drugi raz, w drugim kraju, kiedy zaczęłam uczestniczyć w zajęciach z jogi po to, aby móc poznać nowych znajomych. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, gdy znalazłam takie zajęcia prowadzone w Annecy po angielsku i to jeszcze nad jeziorem! W ten sposób moje grono znajomych powiększyło się o dziewczyny z Litwy, Anglii, Dominikany i USA. Zaczęłam też chodzić na ściankę wspinaczkową, a ostatnio zapisałam się do grupy na Facebooku organizującej w moim mieście outdoorowe mecze siatkówki. Kto wie, kogo tam spotkam, a przy okazji rozruszam trochę kości.

Wydarzenia kulturalne/muzyka

Koncerty, imprezy, kino plenerowe, festiwale, teatr uliczny- wydarzenia kulturalne i muzyczne tworzą doskonałą atmosferę do nawiązywania znajomości. A że po drinku wstyd mija i łatwiej przełamać pierwsze lody, to nie wstydźcie się, zagadujcie: o ostatniej płycie zespołu, który właśnie jest na scenie, o świetnej grze świateł, czy o najlepszym mohito w mieście.

Praca/nauka

Znalezienie pracy w nowym miejscu zamieszkania, to też doskonały sposób na poznawanie nowych ludzi. A co jeśli jak ja, pracujemy z domu, w samotności? Wtedy możemy zapisać się (jak ja) do szkoły językowej, albo na kurs grafiki komputerowej lub paralotni- cokolwiek nas interesuje. Zdobyta w ten sposób wiedza/umiejętności to jedno, nowe znajomości to drugie- wszystko niezwykle cenne!

Współlokatorzy/znajomi znajomych

Kiedy rozważałam możliwości mieszkaniowe (zarówno w Chinach jak i we Francji), szybko doszłam do wniosku, że najlepszym wyjściem będzie wynającie pokoju z ludźmi w podobnym do mnie wieku, którzy mówią po angielsku. Narodowość nie miała dla mnie znaczenia. W ten sposób w Chinach wylądowałam w multikulturowym, sześcioosobowym apartamencie, a w Annecy zamieszkałam z Francuzem, z którym jak się okazało mamy dużo wspólnego i z którym dzielimy nie tylko mieszkanie, ale i wolny czas, dzięki czemu poznałam jego znajomych jeszcze zanim się wprowadziłam. A za każdym nowym znajomym ciągnie się łańcuszek jego znajomych i tak ziarnko, do ziarnka…

Polacy

Wiem, że zwykło się mówić, że „Polak Polakowi wilkiem”, albo że „gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania”, ale ja mam z Polakami na emigracji dokładnie odwrotne doświadczenia i wielokrotnie znajdywałam wśród nich świetnych znajomych, a nawet przyjaciół. Z jednej strony nie szukam klubów polonijnych, bo przyjaźnię się z ludźmi ze względu na ich osobowość, a nie narodowość, jednak gdy mi „mignie” gdzieś jakaś Polka w internecie (na przykład na jednej z facebookowych grup o Annecy) albo w realu, to zawsze zagadam- a nóż okaże się, że to doskonały materiał na koleżankę? Przecież od wypicia z drugą Polką kawy jeszcze nikt nie umarł, a nie ma nic prostszego niż zagadać zaczynając od: „ja też jestem z Polski”.

Uśmiech/otwartość

W zeszłym tygodniu na popołudniowej imprezie w ogrodzie, zaczepił mnie chłopak mówiąc, że mnie pamięta. Skąd? – zapytałam, wertując w pośpiechu kartki pamięci. Okazało się, że to kelner z pubu, w którym kilka dni wcześniej piłam piwo z dziewczyną z Rumunii (która zaczepiła mnie na Facebooku widząc moją aktywność w grupie „Ekspaci w Annecy”). Zapamiętał mnie, bo „byłam miła i dużo się uśmiechałam”. Kiedy okazało się, że jestem z Polski jak jego ojciec, przyprowadził do mojego stolika grupę swoich znajomych, z którymi skończyliśmy wieczór śpiewając przy akompaniamencie gitary piosenki z repertuaru Buena Vista Social Club. A mogłam się nie uśmiechać, mogłam olać zaczepkę i wrócić do domu bez nowych kontaktów w telefonie i kubańskich rytmów w głowie. Jak dobrze, że tego nie zrobiłam!

A Wy jak szukacie znajomych w nowym miejscu zamieszkania? Może znacie jakieś inne metody? Podzielcie się nimi proszę w komentarzach.


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 komentarzy do “Nowi znajomi za granicą – jak ich znaleźć?

  • Kasia Bewicz

    Uwazalabym z ekspatami i Polakami, bo to najlatwiejsza opcja i wielu na niej poprzestaje (do tego ekspaci czesto i gesto znowu wyjezdzaja). Utrudnia to nauke jezyka, jak i poznania kultur, zasad spolecznych czy „prozy zycia”. Po przyjezdzie do Niemiec zamieszkalam z para, ktora tylko dukala po ang., no i znalazlam sobie faceta Niemca 😉 Szybka nauka jezyka pomogla mi zrealizowac plany i dala nowe znajomosci.

  • The Flip flop Squad

    Swietne! Tez jestem bardzo aktywna w poszukiwaniu znajomych w nowym miejscu zamieszkania, nie czekam na cud, tylko sama organizuje rozne eventy, wyjscia, pikniki…W dobie facebookowych grup to naprawde prosta sprawa (przynajmniej w tak duzym miescie jak Sydney), trzeba tylko wylezc ze swojej skorupy 🙂

  • Julia Raczko

    Ja mam dwa przemyślenia na temat. Przede wszystkim myślę, że nie ma, co się spieszyć i szukać znajomości nieco na siłę. Oczywiście, że fajnie poznawać ludzi i być otwartym, ale uważam też, że na niektóre rzeczy potrzeba po prostu czasu. Po drugie myślę, że ważne jest zrozumienie, że szukanie takich przyjaźni, jakie się miało w Polsce, nie ma sensu, że szukanie przyjaźni z podobnymi osobami, z jakimi przyjaźniło się w Polsce, nie do końca sens. A żeby to zrozumieć, znów, potrzeba czasu. Fajne podpowiedzi Alex, mogłaś to napisać 5 lat temu :p

    • Aleksandra Świstow Autor wpisu

      Zgadzam się Julia z Tobą, ale myślę jednocześnie o tym, że jednak byłaś w innej sytuacji niż ja: nie byłaś sama. Ja się pewnego dnia obudziłam ze świadomością, że moja jedyna szansa na otworzenie buzi do kogoś w realu to wyjście na zakupy i wymiana grzecznościowych zdań z kasjerką… Dlatego też aktywnie zaczęłam szukać znajomych.

  • Lili

    Hej. Jest jeszcze
    1) internations (dla ludzi 30+ ciekawsze niż CS)
    2) gdzie Polacy tam polskie mszę 😅
    3) grupy na Fejsie language exchange.

    Te ostatnie sprawdzają mi się najlepiej, bo np super łatwo poznać tam Hiszpanów czy Rosjan którzy uwielbiają trzymać się razem :).

  • Van

    Dobre są też spotkania grup z couchsurffingu, zwane ‚weekly meeting’. Odbywają sie co tydzień w każdym bardziej znanym mieście.Chodzą na nie zarówno lokalsi jak i turyści. Dużo ludzi w ten sposob poznalam:) Polskie fora na fb typu: Polacy w…. też dają rade. Pozdawiam!

  • Dennis Czartoryski

    Wychodzę z założenia, że o znajomości nie jest trudno. Dużo trudniej jest utrzymać ich wysoki poziom. Pamiętajmy, że ilość nie równa się jakość. Co więcej, wartość jest odwrotnie proporcjonalna. Im więcej ludzi znamy, tym bardziej przekonujemy się, że większość największą wartość jaką posiada to opałową. Wiem, bo byłem, żyłem widziałem. Tyle ile otrzymałem przykrości ze strony Polaków za granicą, to da się chyba porównać tylko z częstotliwością z jaką obrażano mnie w Holandii przez… podejrzanych etnicznie. Wszystko przez krzyżyk na łańcuszku i orzełka na ramieniu. Honor staniał, bo spadł popyt. Towar ekskluzywny, albo jak to się na wyspach mówi „white elephant”

      • Kompaktowy

        Tacy których pochodzenie etniczne może wzbudzać podejrzenia… To jest takie… polityczne hasło. Każdy interpretuje jak chce. Wybierz się do Holandii i wyjdź z gołą głową i krzyżykiem na piersi na ulicę. Przekonasz się. W większości to wykształceni biali panowie około 50. Najtwardsi są i najgorsi. Na drugim miejscu kolorowa biedota. Też są nieźli. Ale najgorsze białasy ofc, bless.

  • Danuta/boliviainmyeyes

    Latwo nie ma, ale u mnie dziala facebookowy Expats in Valencia, Internations i mam nadzieje, ze niedlugo Meetups (bo znalazlam fajna grupe;). Co ciekawe, Polakow tu mieszkajacych jeszcze nie spotkalam, tylko takich przyjazdem, ale z jednymjestem w kontakcie na facebooku, wiec moze niedlugo sie uda. Najtrudniej jest zaprzyjaznic sie z Hiszpanami, a to wlasnie dlatego, ze oni juz przewaznie maja swoich znajomych, wiec nie za bardzo szukaja nowych. Ale udalo mi sie zapoznac kilka hiszpanskich osob nie z Walencji, ktorzy tez poszukiwali znajomych:) Poszukiwanie nowych dobrch znajomych idzie wiec powolnie, ale juz mam z kim wybrac sie na kawe czy do kina:) Pozdrawiam z upalnej Costa Blanca:)

  • Marzena Dankowska

    Nie do końca rozumiem po co w ogóle szukać znajomych, a tym bardziej przyjaciół. Samotność jest bardzo fajna, efektywna, a dobrzy znajomi jeśli się mają znaleźć to się znajdą – prędzej czy później. 🙂