Back to home
życie w Chinach

Bilans zysków i strat

Dziś mijają 2 miesiące od kiedy pomachano nam łapką na Okęciu i z domem spakowanym w dwie walizki wyruszyliśmy na drugi koniec świata. Ten skośny koniec. Nie jest to może jakoś strasznie długo, ale tu czas płynie inaczej i każdy dzień przynosi mnóstwo wyzwań dlatego jesteśmy dumni z tego, że przeżyliśmy ten okres bez większych uszczerbków na duszy, ciele i umyśle ;-) Najwyższy czas  (póki jeszcze pamiętam co się działo od początku) na pierwsze podsumowanie:

– mieszkaliśmy w 8 pokojach w 5 hotelach w 4 miastach,

– zwiedziliśmy 5 miast i 1 park krajobrazowy,

– lecieliśmy samolotem 7 razy,

– 1 raz byliśmy przeziębieni (obydwoje),

– 1 raz kąpaliśmy się w morzu (co potwierdza, że mieszkańcy wybrzeża robią to najrzadziej),

– 3 razy wybraliśmy się na wędrówkę po górach,

– 1 raz płynęliśmy łodzią, 4 razy jechaliśmy pociągiem i 1 raz tramwajem,

– odkryliśmy 1000 nowych naj- i 100 anty- smaków,

– widzieliśmy najdziwniejsze zakazy świata, np. zakaz wnoszenia balonów, rozkładania parasoli i plucia do kosza na śmieci,

– używaliśmy 3 walut,

– NIE przyzwyczailiśmy się do charcha spod śledziony…,

– dostaliśmy 3 wizy,

– poznaliśmy fajnych Polaków i nie- Polaków,

– jedliśmy żelki z wódką,

– widzieliśmy czerwone góry, pomelo w kształcie gruszek gigantów, kury i psa na skuterze,

– 1 raz mieliśmy zakwasy w łydkach od spieszenia się na samolot ;-)

– 2 razy mieliśmy szczerze dość Chin,

– 1 raz się pobeczałam, 10000 razy się śmiałam,

– 100 razy Chińczycy robili nam zdjęcia jako nadzwyczajnym okazom,

– pierwszy komplement usłyszałam 5 minut po tym jak stanęłam na chińskiej ziemi (i to od kobiety),

– nauczyliśmy się kilkunastu podstawowych zwrotów i liczyć do 10 po chińsku (również na palcach- że to wcale nie takie oczywiste pisałam w chińskiej wyliczance),

– jedliśmy najpyszniejsze wariacje na temat naleśnika,

– poproszono nas o przywiezienie z Hong Kongu 4 puszek mleka w proszku,

– zaplanowaliśmy podróże, których starczyłoby na najbliższe 10 lat i ani nam się widzi cokolwiek odpuścić ;-)

– przestały nas dziwić jednorazowe rękawiczki do jedzenia rękami w restauracjach,

– 1 raz statystowaliśmy przez chwilę w programie tv,

– 3 razy o mało nie kupiłam żółwia (chciałabym go nazwać Bob bo to idealne imię dla żółwia!),

– dostałam 2 propozycje pracy jako nauczyciel angielskiego,

– przeżyliśmy 1 chiński Golden Week (jest czego gratulować, oj jest!),

– nauczyliśmy się mówić „zajebiście” po hiszpańsku,

– 10000 razy nie dogadaliśmy się z Chińczykami,

– usłyszeliśmy 3 różne (bardzo od siebie odległe) terminy powrotu do Polski i wciąż nie wiemy jak długo tu zostajemy,

– 1 raz byliśmy w zachodnim hipermarkecie,

– doszliśmy do wniosku, że pałeczki są wygodniejsze niż nóż i widelec,

– doceniliśmy smak czekolady,

– 100 razy byliśmy zdziwieni tym, co znalazło się na naszym talerzu,

– nauczyliśmy się czytać chińskie hieroglify oznaczające „mięso”, „baranina”, „makaron”, „dużo” i bezbłędnie mówimy „poproszę dwa piwa” ;-)

– odwiedziło nas 2 znajomych z Polski a my odwiedziliśmy 1-go,

– 4 razy mieliśmy kaca,

– wyćwiczyliśmy się w rysowaniu krzeseł, samolotów, pociągów, kopert etc. podczas prób dogadania się z obsługą hotelu i taksówkarzami,

– 1 raz jedliśmy kotlety mielone,

– zrobiliśmy 17 GB zdjęć,

– 1 raz powiedzieliśmy sobie „kocham cię” po chińsku :-)

– 10000 razy myśleliśmy o naszych przyjaciołach w Polsce, o naszych rodzinach i… kocie!

 

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

By Pojechana, 20 listopada 2012 Człowiek od rzeczy niemożliwych, menadżerka, przedsiębiorczyni, dziennikarka, joginka, pasjonatka podróży, miłośniczka wody i gór. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 50 krajów, mieszkała w Anglii, Chinach, Francji i Hiszpanii. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".
  • 4

Pojechana

Człowiek od rzeczy niemożliwych, menadżerka, przedsiębiorczyni, dziennikarka, joginka, pasjonatka podróży, miłośniczka wody i gór. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 50 krajów, mieszkała w Anglii, Chinach, Francji i Hiszpanii. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".

4 Comments
  • Angie
    21 listopada 2012

    „100 razy Chińczycy robili nam zdjęcia jako nadzwyczajnym okazom” i
    „10000 razy nie dogadaliśmy się z Chińczykami”
    jest cuudne ! :)
    PS. Tylko 4 razy piliście coś mocniejszego?? ;)
    Pozdrowienia

  • Marta.
    21 listopada 2012

    Fantastyczne podsumowanie,interesujace statystyki…Tak przyjemnie sie z Wami podrozuje.Pozdrawiam i czekam na relacje.

  • progressive auto 800 number
    7 marca 2017

    Czyli po prostu w III RP, nie można mieć takiej opinii, skundlony może być tylko ten „cham, nieuk i obrzydliwy prostak” KaczyÅ„ski – mówiÄ…c klasykiem..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *