Kurz osiada na mokrej skórze, wilgotny upał zaciska się ciasną pętlą na szyi, ulicami życie płynie. Spieszą się, kupują, ładują, liczą, pędzą, przekładają, próbują. W koktajlu strzępków zdań, pokrzykiwań, nieśmiałych uśmiechów, pogwizdywań i nuconych pod nosem melodii. Ona pieniądze liczy, choć głową sprawami dnia wczorajszego ma zajętą, on patrzy ukradkiem na jej zmęczone dłonie onieśmielony….
„Hongkong na skróty” otwiera nową serię subiektywnych przewodników po chińskich miastach. Takich ściągawek, które można wziąć w łapkę i od razu zwiedzać, pomijając etap czytania „całego Internetu”. Dowiecie się z nich gdzie szukać noclegu, jak się przemieszczać, co zobaczyć i czego za nic w świecie nie przegapić. Wszystko okraszone praktycznymi radami, obrazowym komentarzem, licznymi linkami…
Byliście kiedyś na polu, na którym dojrzewał ryż? Czuliście ten zapach? To jeden z moich ulubionych zapachów Azji (zaraz obok imbiru i liści kafiru). Tak pachniało Kaiping Diaolou w listopadzie, dlatego, nawet gdybym zwiedzała je z zamkniętymi oczami, byłaby to przyjemna wycieczka. Oczy miałam jednak (na szczęście!) otwarte. I to bardzo szeroko, bo czegoś takiego, jak…
Kiedy byłam mała, dostałam od sąsiada jego stare resoraki. Była tam taka „wyścigówka” z otwieranymi drzwiami. Strasznie ją lubiłam. Odkąd pamiętam oglądałam wyścigi Formuły 1. Dokładnie to mój tata oglądał, a ja tak na doczepkę. Tylko, że mnie najbardziej interesowało zawsze w jakim kraju, w jakim mieście rozgrywa się wyścig. Często nie wiedziałam nawet, który…
Podczas naszej pierwszej wizyty w Makau (o której pisałam TU) mieliśmy trochę pecha. Nie udało nam się ani skosztować polecanego przez przewodniki kurczaka „galinga africana”, ani (przede wszystkim) znaleźć noclegu, co skutkowało przedwczesnym powrotem do Shenzhen i pozostawieniem wielu atrakcji Makau nietkniętych naszą stopą, smakiem, wzrokiem… Wiedzieliśmy jednak, że będzie jeszcze okazja, by odwiedzić to…
Hongkong nie był moją miłością od pierwszego wejrzenia, ale od początku mnie intrygował. Z każdą wizytą, a było już ich kilka, zainteresowanie to przeradzało się w coraz większą fascynację, którą już czas nazwać po imieniu- to sympatia. Polubiłam to szalone miasto. W dalszym ciągu nie uważam aby było to moje wymarzone miejsce do życia, bo…

