Zanim pojechałam na Kerala Blog Express (2 tygodniową objazdówkę dla blogerów z całego świata), moim jedynym skojarzeniem z Keralą były plaże. Prosto z lotniska w Trivandrum, pojechałam do luksusowego hotelu Turtle on the beach położonego przy plaży w Kovalam, miałam też okazję gościć w Marari Beach Resort i przyznać muszę, że żadna z tych plaż nie rzuciła…
Mój pobyt w Kerali od początku do końca był zorganizowany przez Ministerstwo Turystyki tego regionu, które poprzez goszczenie blogerów, chce zainteresować swoją ofertą turystów z całego świata (w „mojej” edycji Kerala Blog Express wzięło udział 30 blogerów z 25 różnych krajów). Nic dziwnego więc, że byliśmy na każdym kroku rozpieszczani. Że mieszkaliśmy w pięknych resortach,…
30 blogerów z 25 krajów świata spotkało się kilka dni temu w indyjskim Trivandrum, by ruszyć na zorganizowaną przez Ministerstwo Turystyki Kerali objazdową podróż po regionie. Zjeżdżalismy się tu przez 3 dni (bo nie łatwo zsynchronizować loty z Belize i Cypru, czy Meksyku i Nowej Zelandii), niektórzy spędzili czekają na lotniskach na przesiadkę nawet 23 godziny,…
Rajskie plaże, tropikalne owoce, ośnieżone szczyty, krystalicznie czyste jeziora, delifny, żółwie morskie, przepiękne wodospady, uśmiechnięci ludzie – na to wszystko można przy odrobinie szczęścia trafić w podróży, ale jedyne co jest pewne, to droga. A droga bywa różna, a w drodze względnie płynie czas… Hostel w Luang Prabang, wtorek, godz. 7:30 Podczas gdy prowadzę w łazience…
6 miesięcy temu ruszyliśmy tropem naszych marzeń. Pół roku w podróży, a śmignęło przed naszymi oczami jak krótkometrażowy film. Czemu jak film? Bo to o wiele, wiele za krótko, żeby w pełni uczestniczyć w egzotycznej rzeczywistości. My ją tylko oglądamy- jak w kinie. Czasem patrzymy uważnie, z nieskrywaną ekscytacją, ale… zdarza nam się i z…
Egzotykę wyspy Tioman zakrył przed nami szary dym znad pożarów torfowisk wypalanych pod uprawę palmy olejowej (przeczytajcie koniecznie mój artykuł Popsuliście mi wakacje, psujemy naszą planetę). Pierwszej nocy w Kuala Lumpur pogryzły mnie pluskwy (a nic tak nie swędzi jak ugryzienia tych wrednych krwiopijców), do tego mój towarzysz podróży musiał pilnie lecieć do Europy i…

