Jest połowa sierpnia 2010, mamy za sobą (ja i mój życiowy współużytkownik Niemen) tygodniowy rejs po wyspach Dalmacji. Opaleni, naładowani pozytywną energią, wysmagani wiatrem, z posmakiem młodego wina na ustach, ruszamy lądem dalej na południe. Żal byłoby nie wykorzystać okazji, że jesteśmy w tej części Europy– tym bardziej, że organizatorzy rejsu zgodzili się zabrać nas z powrotem do…
Poranny relaks na plaży, porządny obiad na śniadanie i razem z grupą młodych ludzi z przeróżnych stron świata wsiadamy na łódź. Przez 4 godziny pływamy między niezamieszkałymi wyspami (określenie “bezludne” byłoby nadużyciem ze względu na wszechobecność turystów), zatrzymujemy się w malowniczych zatokach żeby wskoczyć do oceanu i podglądać kolorowe rybki. Widoki są nieziemskie, woda przybiera…

