Państwo czy miasto? Chiny czy nie? Makau było przez kilka wieków portugalską kolonią, w 1999 pokojowo zwróconą Chinom- czyli Chiny. To czemu żeby dostać się do Makau trzeba przejść przez odprawę graniczną? A bo Portugalia była taka sprytna, że postawiła warunek utrzymania przez 50 lat zastanego systemu społecznego i gospodarczego, a także aktualnych praw i swobód. W…
21 listopada obchodzimy Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień- czemu piszę o tym na blogu podróżniczym? Bo życzliwością podróże stoją! Poznawanie świata nie było by możliwe, a co gorsze, nie miałaby sensu gdyby nie życzliwi ludzie jakich spotykamy na swoich szlakach. Ktoś pomoże założyć ciężki plecak, ktoś ustąpi miejsca, kto inny wskaże drogę, przenocuje, podwiezie, podzieli…
Moją największą pasją są podróże, pisanie sprawia mi ogromną przyjemność no i jestem do tego wszystkiego gadułą. Więc co lepszego mogło mi się trafić niż zaproszenie do radia żeby poopowiadać o tym jak piszę o podróżach? No dobra, jestem sobie w stanie wyobrazić kilka szczęśliwszych okoliczności- mogłam na przykład wygrać bilety lotnicze do Wietnamu. W…
Siedzę w reggae barze i sączę drinka. Dziś moje wyobrażenie o Tajlandii się spełniło. Niska, drewniana zabudowa, chrząszcze na patelni, zapach limonek, wysuszony słońcem krajobraz i górskie szczyty w oddali. Jesteśmy w Pai. Myślę sobie, że może by tak rzucić wszystko w cholerę, pozbyć się mieszkania, samochodu i zamieszkać w Azji? Podawać turystom drinki lub…
Przedpołudniowy relaks nad basenem i o 14:30 łapiemy autobus do Chiang Mai. Na szczęście nie musimy wracać tuk- tukiem na dworzec w Sukhothai, przystanek jest nieopodal wejścia do Historical Park. Nawiew w autokarze szaleje jak w każdym azjatyckim środku transportu publicznego (bluza na długi rękaw jest absolutnym must have mimo ponad 30 stopniowego upału!), siedzenia…
Ostatni check bagażu i jedziemy na warszawskie lotnisko. Mały stresik przy odprawie- czy wszystko na pewno ok z biletami i bagażem. W końcu przyjemność pierwszego startu, fast food w Amsterdamie (paskudny!) i kilka godzin nudy na lotnisku, z którego, jak się okazuje, wyjść nie możemy, gdyż kupiliśmy na polskiej bezcłówce gorzką żołądkową. Właściwie to moglibyśmy, ale…

