Lombok: plaże południa 18 komentarzy


Swoją przygodę z Indonezją zaczęliśmy na wyspie Lombok, w miejscowości Kuta pełnej kramów, sklepów i barów z zawyżonymi cenami, bezpańskich psów i  turystycznych biur. Tutejsza plaża zrobiła na mnie tak samo nieciekawe wrażenie jak ta w siostrzanej Kucie na Bali kilka lat temu, z tą różnicą, że tym razem nie czułam rozczarowania- teraz wiedziałam, że jak najszybciej trzeba zrzucić plecak w jakimś tanim pokoiku, wypożyczyć skuter i jechać przed siebie. Co najlepsze, wiedziałam nawet w jakim kierunku: moim ulubionym, czyli na wschód! (w poszukiwaniu pięknych plaż w okolicach Kuty Lombok możecie też udać się na zachód- na plażę Mawun).

Zarezerwuj najlepszy nocleg w Kuta Lombok

Chociaż nie ma drogowskazów, nie sposób przeoczyć zjazdu na szeroką, nieutwardzoną drogę. Potem jeszcze kilkaset metrów po wybojach, które kiedyś (choć tylko prawdopodobnie) były asfaltową ulicą i wjeżdżamy do zatoki Tanjung Aan, krajobrazu której nie powstydziłby się najbardziej ekskluzywny resort: biały, miękki, piasek o ziarenkach w kształcie idealnych kuleczek, do tego turkus wody, oceaniczna piana na grzbietach fal w oddali i malownicze wzgórza zamykające brązami i zielenią zatokę. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że żadnego resortu tam nie ma! Jest kilka (naliczyłam trzy) małych barów z lokalnym jedzeniem i zimnymi napojami (nawet piwem, co w muzułmańskiej Indonezji oczywistością nie jest), bambusowymi leżakami i plażowymi parasolami z palmowych liści. Jest też kilku sympatycznych sprzedawców świeżych kokosów i ananasów. Poza tym tylko ten piasek, woda, fale, przestrzenie i wzgórza, z  których rozciąga się malowniczy widok na okolicę.

Na Aan Beach wracaliśmy kilka razy- wylegiwać się w palącym słońcu i orzeźwiać w błękitnych falach (to razem), bawić się kołysząc na wietrze kilkadziesiąt metrów ponad ziemią (to Adrien) oraz biegać z aparatem uwieczniając te powietrzne zabawy i bajeczne krajobrazy (to ja). Rozpanoszyliśmy się w Tanjung Aan tak bardzo, że przegonić nas z nikomu nieodwiedzanych wzgórz musiały dzikie małpy. Szczęśliwie obyło się bez obrażeń na ciele, jedynie na duchu (nogi się pode mną mocno zatrzęsły na widok wyszczerzonych kłów), ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, nauczyłam się bowiem że mój „ryk dzikiego zwierzęcia”, którym próbowałam przestraszyć napastników, nie robi na małpach najmniejszego wrażenia i w  tego typu sytuacjach muszę czym prędzej szukać czegoś (kamienia, patyka) czym mogę się zamachnąć symulując atak. Małpom wcale sie nie dziwię- przyszły na wzgórze przywitać „wielkiego ptaka”, a tu tacy zwykli my- ludzie.

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zboczyli z głównych plażowych tras w poszukiwaniu naszego własnego, prywatnego raju. Oczywiście w kierunku „na wschód”. Droga, którą wybraliśmy, była tak wyboista (zaraz, zaraz, czy ja „to” właśnie nazwałam drogą?), że co i rusz schodziłam ze skutera by maszerując obok uchronić swoje pośladki przed stłuczeniem na kwaśne jabłko. Nawet skuter zbuntował się awarią (spadł nam jakiś przewód i maszyna stanęła i za nic ruszyć nie chciała) więc nie dziwcie się mi. Jeszcze kilkanaście minut marszu przez wysuszone pustkowie, jeszcze kręta ścieżka pod górę i… stanęliśmy na krawędzi klifu na południuowym krańcu przylądka Ebuak, granat przed nami rozlał się aż po horyzont, a w dole białym pasem piasku miękkiego tak, że zapadaliśmy się w nim po łydki, kusiła dzika, zupełnie pusta plaża. Sami chyba rozumiecie, że nie mogliśmy się oprzeć.

Trasę podróży A&A dookoła świata możesz śledzić TU.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom (choć wciąż nie wie czy na stałe) we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 komentarzy do “Lombok: plaże południa

    • Pojechana

      Nie widzieliśmy ani protestów, ani centrum handlowego… Słyszeliśmy za to od mieszkańców, że ludziom na Lombok żyje się coraz lepiej, że niektóre połączenia autobusowe przestały kursować bo teraz każdy ma własny skuter i autobusy przestały być potrzebne. Za krótko tu jesteśmy by analizować i próbować zrozumieć sytuację lokalnej ludności i wpływ turystyki.

    • Wioletta Wojtas

      KAROLINKA- to nie protesty , to calkiem inna polityka ,polowa tej ludnosci- maja nielegalne biznesy. Nikt nie placi pradu, podatku , nikt nie ma zarejestrowanego biznesu. Na calym LOMBOKU robia infrastrukture, elektrycznosc itd – rowniez pojawily sie kontrole, sprawdzanie licznikow elektr, rejestr.firm- dopatrzyli sie , ze to wszystko nielegalne jest, w koncu zgloszono to do MINISTERSTWA -JAKARTY . Mieszkamy tu od 2 lat , i nie jedno tu przeszlismy , w pazdzierniku otwieramy nasz Resort , 2 km – przy Tanjung Aan beach, LOMBOK nie jest łagodny dla turysty, przez swój nadal dziki i jeszcze nie w pełni odkryty wizerunek ale jest piekny.
      POZDRAWIAMY ))

  • Paweł Lewandowski

    Lombok niszcza sami turyści, którzy trakują Indonezje jako konaumpcyjne eldorado. Pomijam już ignorancję Bule w stosunku do miejscowej kultury. Widok europejek łażących z cyckami na wierzchu po plaży a potem włażących tak do lokalnego Warunga czy sklepu jest powszechny. Mieszkam w Indonezji i strasznie mnie to drażni, ludzie przyjeżdzają do Indonezji kompletnie nieprzygotowani kulturowo. Jak widze, rzadko po rzadko, Bule który zaczyna zakupy od „good morning” zamiast selamat pagi to trochę siara.

    • Karolina Pietrzyńska-Szary

      Mnie też białe golasy irytuja. Plaża to plaża, a miasteczko to miasteczko. „Kangury” cały dzień potrafią paradować bez koszuli. Aż taka różnica klimatyczna???? Albo na lotnisku kobita w szortach, że zadek na wierzchu, lużna koszulka na ramiączka,że cycki widać w staniku po bokach. To nawet u nas jest niesmaczne, a co dopiero w kraju muzułmańskim. Dla mnie indonezyjskie, malezyjskie kobitki w kolorowych hidżabach, dobranych gustownie do bluzeczki, czy sukienki są bardzo atrakcyjne.Widać krągłości ciała, piękne oczy. Roznegliżowane białe dziewczyny na ich tle wypadają kiepsko.

    • Pojechana

      Nie lubię dyskusji w tonie: „jacy ci turyści straszni, a my (w domyśle) tacy super”. Pozostawiłabym Indonezyjczykom ocenę, bo to ich kraj, ich kultura, a my skupmy się na swoich działaniach, a nie ocenianiu innych. Pozdrawiam!

  • Agata K

    Piękne miejsce! Fajnie, że w końcu zamieszczasz więcej wpisów – wyruszyliście pod koniec lipca, a przez długi czas był tylko wpis o Ukrainie. Zazdroszczę Adrienowi tych podniebnych wojaży – nie chciałaś spróbować? 😉
    Koło kwietnia przyszłego roku będę w Indonezji i chcę tam wynająć domek i zostać na kilka miesięcy – czy możesz polecić jakąś wyspę? 🙂 W mojej głowie oczywiście Bali, ale myślałam też o Lombok albo Borneo, nie wiem tylko jak tam z wynajęciem domu. Będę wdzięczna za podpowiedź 😉

    • Wioletta Wojtas

      Agata, nie zapomnij wpasc do nas na kawke, mieszkamy od 2 lat na LOMBOKU, a dokladnie z tyl plazy –
      TANJUNG AAN ( 2 km ), wlasnie konczymy budowe RESORTU )) , Lombok jest jeszcze dziki i jest drozszy niz Bali – wiec domki nie sa tanie, szczegolnie dla kogos kogo nie znaja. Wczesniej wynajmowalismy Dom- ceny sa rozne, ale mozna cos za rozsadna cene znalesc. POZDRAWIAMY ))

      FB Wioletta Wojtas

      • Łukasz

        Witam,
        Właśnie jesteśmy na Lomboku, niestety jutro ostatni dzień ale może udało by nam się rano podjechać do Was popytać 🙂 Jesteśmy w Kucie także z tego co widziałem na mapce jakies 20 min skuterkiem:) Pytanie czy jestescie na miejscu? Pozdrawiamy serdecznie:) blucas@o2,pl

      • Kasia

        Hej niedługo wybieram się z chłopakiem na lombok. Jak nazywa się wasz kurort? I jakie macie ceny za nocleg? Może zawitamy 😉 miło było by spotkać rodaków 😉 pozdrawiam kasia

      • Jacek i Agatka

        Witam
        Wkrotce lecimy na Lombok w poszukiwaniu domu lub miejsca na dom.
        Chyba Selong Belanak… bo nas urzekla.
        Czy mozemy zatrzymac sie u Was?
        Podajcie nazwe Waszego resortu.
        Pozdrawiamy
        Strazynscy agata i jacek

  • Małgosia

    Cześć,
    Odnosnie białych golasów nieznających lokalnego języka – nobody’s perfect, pamietam że sama popełniłam troche gaf zanim sie zorientowałam o co chodzi, w różnych zresztą aspektach.
    Zmierzam do tego że troche zbyt łatwo przychodzi krytykować innych ludzi…
    Pozdrawiam