Dobrze jest się pośmiać czasem z samych siebie. Oto 69 znaków, że jesteś nałogowym backpackerem (prawdopodobnie bez szans na odratowanie) w Azji Południowo- Wschodniej: Umiesz powiedzieć w dziesięciu językach: „dzień dobry”, „dziękuję”, „za drogo” i „piwo”. Kradniesz serwetki z barów i restauracji, by użyć ich jako chusteczek/papieru toaletowego. Prysznic bierzesz zawsze w klapkach, ale bez…
Trekkingu na Rinjani bałam się zanim jeszcze dotarliśmy na Lombok – a to w efekcie relacji przyjaciół, którzy przeżyli to na własnej skórze i opisów, które znalazłam w Internecie. Wszyscy zgodnie mówili i pisali, że jest cholernie ciężko. Mimo tego, że na zdobycie szczytu na 3726 m mieli dwa, a nawet trzy dni. Mimo tego,…
Przygotowując się do podróży dookoła świata musieliśmy się zastanowić w jaki sposób będziemy korzystali z naszych pieniędzy. Staraliśmy się znaleźć rozwiązanie bezpieczne, niezawodne i jak najtańsze. Ideałów nie ma (szczególnie jeśli mówimy o światowym systemie finansowym), ale znaleźliśmy kilka sposobów by ograniczyć koszty i i zabezpieczyć się przed sytuacją, gdy zostaniemy bez grosza w kieszeni…
Komu marzy się uciec gdzieś, gdzie nikt nie słyszał o zbliżających się w Polsce wyborach, europejskiej awanturze o uchodźców, kolejnych próbach całkowitego zakazu aborcji, wyszywanych ręcznikach dla psa i Forum Ekonomicznym? Bo mam propozycję kierunku! Ekas to urocze miejsce na południowo-wschodnim krańcu wyspy Lombok, w którym można się zaszyć i odciąć od problemów tego świata…
Do Ekas przyjechaliśmy z Kuty Lombok na pace pickupa. Jeszcze nie zdążyliśmy się z niej zgramolić, gdy zaczepił nas miejscowy oferując wskazanie homestayu. Cena, jaką zaproponował, odpowiadała naszemu budżetowi, więc podążyliśmy za nim. Jeszcze nie wiedzieliśmy, że miejscowi z Kuty nie przesadzali mówiąc, że jedziemy na koniec świata. Nie wiedzieliśmy, że Ekas Beach Homestay, to…
Nogi już nie bolą, a duma wciąż pierś rozpiera: zdobyłam wulkan Rinjani w jeden dzień! Weszłam na 3726 metrów (startując z poziomu 1100 m) bez przewodnika, bez tragarza, ciepłych posiłków i snu. I zeszłam o własnych siłach! Był kurz, pot i łzy, jest przeogromna satysfakcja. Relację z trekkingu możesz przeczytać TU, a na zaostrzenie apetytu, galeria…

