Jako, że od zawsze jestem fanką aktywnego wypoczynku, od niedawna zachwyconą malowniczym szlakiem Tai Long Wan, o którym pisałam TU, postanowiłam bardziej intensywnie eksplorować zielony Hongkong. Kolejna trasa trekkingowa, którą wybrałam, to Szlak Smoczego Grzbietu na wyspie Hongkong. Pewnego pochmurnego (niestety) dnia wysiadłam więc z metra na stacji Shau Kei Wan i wprost spod wyjścia A3…
Co widzimy gdy pomyślimy „Hongkong”? Las wieżowców ze stali i szkła, kolejkę kontenerowców w porcie, neony luksusowych butików i nieprzebrany tłum. To prawidłowe skojarzenia, Hongkong jest bowiem najwyższym miastem świata- znajduje się tu 112 budynków o wysokości przekraczającej 180 m, a najwyższy Sky100 ze swoimi 484 metrami jest obecnie piątym pod względem wysokości budynkiem na…
Szanghaj to jedno z największych miast na świecie, najludniejsze miasto Chin, największe chińskie centrum gospodarcze i finansowe, najważniejszy węzeł komunikacyjny Republiki Ludowej z trzecim, co do wielkości, portem morskim na świecie. Ma jedną z najdłuższych linii metra na świecie i najdłuższą linię kolei magnetycznej, która osiąga prędkość 431 km/h. W finansowej dzielnicy Pudong w oszałamiającym…
O trekkingach w Sai Kung, jednej z dzielnic położonej na Nowych Terytoriach w Hongkongu, słyszałam wiele razy i to wyłącznie pełne entuzjazmu rekomendacje. Kiedy koleżanka pokazała mi zdjęcia, zaczęłam szukać miejsca w swoim grafiku. Udało mi się wygospodarować wolne dwa dni podczas Złotego Tygodnia, skrzyknęłam więc znajomych (uzbierała się nas 12-tka z Polski, Kanady, Izraela, Panamy,…
Rozciągałam te dwa tygodnie przeznaczone na Kambodżę do granic możliwości. Zostałam o jeden dzień dłużej (niż zakładał sklecony na kolanie w barze plan) w Siem Reap i Sihanoukvile i dwa dni więcej w Kampot. A to mogło oznaczać tylko jedno- że musiałam teraz przyspieszyć. Szczególnie, że bardzo chciałam ostatnią noc spędzić w Siem Reap- po pierwsze żeby zobaczyć…
Kierowca przyjechał do hostelu w Sihanoukvile 10 minut przed wyznaczoną godziną, niezwykle się niecierpliwił i nieustannie mnie pospieszał. Razem z poznanym kilka dni wcześniej Thijasem wsiedliśmy do busa punkt 8:30 i ruszyliśmy w kierunku Kampot, a przynajmniej tak nam się wydawało. Objechaliśmy jeszcze dwa inne hostele i… o 8:45 usłyszeliśmy, że jest za dużo ludzi…

