Jako, że mamy najfajniejszych na świecie przyjaciół, na naszej imprezie pożegnalnej nie obyło się bez niespodzianek. Zostaliśmy obdarowani przywiezionymi z Chin cukierkami i… wachlarzami, na których poza podpisami znajomych deklarujących tęsknotę za nami, wykaligrafowano wskazówki prowadzące do tajemniczych listów. Wiadomości ukryła w Szanghaju, Macau i Hong Kongu Karolina, która jako przewodnik ma szczęście miasta te…
Pod koniec pobytu w Szanghaju, odrobinę zmęczeni Golden Week-owym tłumem, postanowiliśmy uciec na chwilę z miasta do… mniejszego miasta, 8 milionowego Hangzhou. Bez sensu? Nie do końca, Hangzhou leży bowiem nad West Lake, którego krajobraz kulturowy został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Poza malowniczym położeniem ma też bogatą historię, jest bowiem jedną z 8 starożytnych…
Po kilku dniach maszerowania zatłoczonymi ulicami, pomiędzy głównymi atrakcjami turystycznymi Szanghaju, postanowiliśmy wyrwać się na kilka godzin z miasta żeby zobaczyć któreś z „pływających miast”. Wybór padł na Zhujiajiao- mimo iż nie potrafimy wymówić jego nazwy. Stosunkowo jednak najłatwiej, najtaniej i najszybciej można się do niego dostać. Zhujiajiao, położone nad brzegiem jeziora Dinashanhu na zachodnich…
Ocean głów na Nanjing Road ciągnie się po horyzont, nieprzerwanie wylewa się z podziemnych przejść metra- jakby gdzieś tam, na dole, znajdowała się maszynka do ekspresowej produkcji ludzi, wypluwająca ich całymi stadami. Tysiące kolorów, strzępków zdań w niezrozumiałym języku, pokrzykiwania ulicznych sprzedawców i soczysta czerwień chińskich flag rozdzierających ciężkie, gorące powietrze. Tu słowo „tłum” nabiera…
Szanghaj jest tak ogromny, że nie da się tego ogarnąć jedną małą głową a nawet dwiema. Wchodzimy do podziemnych labiryntów metra i co chwilę wysiadamy w innym świecie. Wśród nowoczesnych, jednych z najwyższych na świecie wieżowców ze stali i szkła, milionów neonów, tłumów przechodniów i przyprawiających o ból głowy dźwięków klaksonów. Ociekających luksusem apartamentowców i…
Do dziś pamiętam swoje rozczarowanie, gdy stanęłam na pierwszej indonezyjskiej plaży. Nie ma się co dziwić, to była pełna śmieci i pijanych Australijczyków plaża w Kucie. Na Bali udało mi się odkryć mnóstwo magicznych, prawdziwie egzotycznych miejsc, jednak pragnienie odnalezienia w rzeczywistości obrazka rajskiej plaży, jaki latami nosiłam w głowie, zaspokoiłam dopiero na Nusa Lembongan….

