Trochę mi wstyd, ale choć zjechałam spory kawał świata, aż do teraz (czerwiec 2017) nie odwiedziłam naszych zachodnich sąsiadów. No, poza kilkoma przejazdami niemieckimi autostradami w drodze „gdzieś dalej”. Niemcy zawsze kojarzyły mi się z szarymi miastami (nie licząc Berlina, ale podobno Berlin to nie Niemcy), wielkimi fabrykami i nudną, płaską wsią. I pewnie jeszcze…
Wpis ten otwiera nową serię przewodników skierowanych głównie (choć nie tylko) do kobiet. Będę w nich proponować idealne kierunki na kiludniowe wypady z przyjaciółką czy siostrą, koncentrując się na tym, co my, fajne kobiety lubimy najbardziej, czyli będzie ładnie, zdrowo, odrobinę sportowo, bardzo relaksująco i smacznie. Jako pierwszy kierunek dla projektu „Ladies Break” wybrałyśmy z przyjaciółką…
Wstaję z łóżka, gdy moi współlokatorzy w studenckim apartamencie: Ania z Polski i Andrea z Włoch wracają z porannego biegania (ja biegać to i owszem, ale niekoniecznie rano). Siadamy razem do stołu na słonecznym tarasie, jemy lekkie śniadanie i pijemy kawę (oni) lub zieloną herbatę (ja), by kilka minut przed 9 pomaszerować do szkoły języka…
– Mój siostrzeniec mieszka w Polsce, pod Krakowem. Nigdy tam nie byłem a mówią, że piękne miasto. Żonę ma Polkę- Agnieszkę. Na Uniwersytecie Jagiellońskim pracują obydwoje. Dobrze im się żyje. Bardzo bym chciał ich kiedyś odwiedzić. A ty pierwszy raz na Ukrainie? – zagaduje mnie sąsiad w autobusie z lotniska do centrum Kijowa. – Nie, drugi….
Na ściankę wspinaczkową wybierałam się regularnie od jakiś 5 lat, tylko że… nigdy nie dotarłam. Marudziłam sama sobie, że przecież ręce mam za słabe i butów specjalnych nie mam (wypożyczyć nie chciałam, tak jak nie wypożyczam szczoteczki do zębów) i przecież co się odwlecze to nie uciecze, pójdę za tydzień. Albo za dwa. A tak…
Francja powoli staje się moim drugim (trzecim?) domem, a ja z ogromnym zaciekawieniem obserwowuję francuskie inności, czasem marszcząc ze złością skronie, czasem szeroko otwierając buzię ze zdziwienia (lecz ze stosunkiem całkowicie obojętnym w sercu), czasem zalewając się łzami… ze śmiechu, a czasem z błogim uśmiechem oddając się lokalnym zwyczajom. A teraz tymi swoimi zdziwieniami, zaskoczeniami (pozytywnymi…

