Moja niechęć do zimy w mieście tak bardzo mnie charakteryzuje, że często zamieszczam tą informację w krótkich notkach o autorze wieńczących moje publikacje. Zimę w górach próbowałam oswoić na snowboardzie- szło mi opornie (do poczytania TU), ale w końcu się udało i polubiłam śnieg- ten wysoko, wysoko, daleko od miast. Jednak takiego zachwytu nad bielą jakiego…
Od tygodnia oddycham francuskim powietrzem, jem francuskie bagietki i piję francuskie wino. Gdy siedem dni temu wysiadłam z samolotu w Lyonie, zatrzymałam się na chwilę, rozejrzałam dookoła (na francuskiej płycie lotniska jednak, podobnie jak wszędzie indziej na świecie, nic ciekawego się nie znajduje) i pomyślałam „to się dzieje naprawdę”. Tak, moja przeprowadzka do Francji stała…
Stojąc na krawędzi krateru filipińskiego Taal pomyślałam: „mój pierwszy raz na wulkanie”. Szybko przyszło opamiętanie: „Nieprawda! To hiszpański Teide był moim pierwszym! Jak mogłam choćby na chwilę o nim zapomnieć?” Winę zrzuciłam szybko na unoszące się wokół opary siarki. Teneryfę odwiedziłam w 2010 roku, czyli jeszcze przed powstaniem Pojechanej. Informacjami praktycznymi nie sypnę tym razem…
Paryż- miasto romantyczne o każdej porze roku. Co powiecie na jesienny spacer? Taka mała odskocznia od Azji i chwila oddechu przed australijskimi przygodami. Zapraszam do galerii zdjęć, pstrykanych leniwie w listopadzie 2010 roku. Gdzie spać w Paryżu? Pytacie mnie często o nocleg w Paryżu- ja zatrzymałam się w Perfect Hotel & Hostel, który polecam…
O magii polskich gór pisałam już kilkakrotnie – późno przeze mnie odkryte, pokochane miłością szczerą. Nieustannie szukam okazji by nadrabiać stracony czas i kolejnymi szlakami ruszać na poszukiwania piękna natury i spokoju przenikającego ciało od stóp, do głów, od powierzchni skóry do szpiku kości, od umysłu do serca. Bieszczady, Tatry, a teraz Sudety. Ale co…
Za lasami, za rzekami, za kilkoma pagórkami, tam gdzie zmęczone dłonie wieczności dla zabicia czasu skalne stwory rzeźbią, przycupnęła wieś o wdzięcznej nazwie Pasterka, którą, z uwagi na jej maleńki rozmiar i miłe usposobienie mieszkańców, pastereczką zwać by się chciało. W zielonych ścianach chatki na skraju łąki, przy drogi końcu, schronienie znaleźli wędrowcy. „Witamy na…

