Chińską majówkę zaczęliśmy od 16 godzinnej podróży sypialnym autobusem. Miało być 11, ale w Chinach czas przejazdu podaje się orientacyjnie. Panem sytuacji jest kierowca, który kiedy zgłodnieje- staje, kiedy zmęczy się- staje, kiedy nie chce mu się jechać- staje. Teoretycznie kierowców jest dwóch, ale ten drugi zawsze jest bardziej zmęczony i śpi. Nasz autobus stał…
Po wakacjach na Filipinach pozostały dwie głowy pełne wspomnień, poharatana noga i mnóstwo zdjęć. Wspomnienia (choć promil z nich) przeczytać możecie w filipińskich wpisach, w których starałam się podzielić z Wami tą pozytywną energią, którą (mimo kilku niechcianych niespodzianek) naładowały nas wakacje na Filipinach. Poharatana podczas skuterowej wywrotki noga nie jest najwdzięczniejszym modelem, Filipiny –…
Coron, to miasteczko na Busuandze, w którym spędziliśmy cudowne finałowe 3 dni naszych wakacji na Filipiniach. Coron, to także wyspa położona tuż obok, będąca głównym celem tutejszych island hoppingów (czyli turystycznych wycieczek łodzią). Zatrzymaliśmy się w Amphibi- Ko, ośrodku (to chyba już ośrodek jak jest część hotelowa, domki na palach dla backpackerów, restauracja i centrum…
Po romantyczny klimat pływającego miasta nie trzeba jechać koniecznie do Wenecji, można go odnaleźć również w chińskim Zhujiajiao. Włochy są oczywiście bliżej- o ile jesteś w Europie, bo może akurat przebywasz w Szanghaju? Jeśli tak, wsiadaj w autobus i jedź do Zhujiajiao. Nie przejmuj się tym, że nie potrafisz wymówić jego nazwy. Wycieczka do tego…
Ulicami Hongkongu płynie rzeka ludzkich barw, iskrzące neony, światło zielone, światło czerwone. Tęcze parasolek, sznury samochodów, kolorowe szyldy knajp. Pstrokate stragany, jaskrawe ulice, nitką wielokulturowej rzeczywistości tkane. Świecące billboardy, tablice zębem czasu nadgryzione, plakaty ślepca gestem w przestrzeń miejską wrzucone. A gdyby tak wygasić światła, wyłączyć kolory, zasłonić neony? Jaki Hongkong kryje się pod grubą…
Do granicy z Hongkongiem mam z domu 15 minut autobusem. Przekraczam ją ze spuszczoną głową maszerując ścieżką dla VIP-ów yyy… znaczy się białych. Za spuszczoną, bowiem głupio mi wobec kolejki obok, w której kłębią się tłumy Chińczyków- postoją tak kilka godzin by w pierwszym hongkongskim sklepie kupić sobie i swoim dzieciom namiastkę lepszego życia- zachodniego…

