Nogi już nie bolą, a duma wciąż pierś rozpiera: zdobyłam wulkan Rinjani w jeden dzień! Weszłam na 3726 metrów (startując z poziomu 1100 m) bez przewodnika, bez tragarza, ciepłych posiłków i snu. I zeszłam o własnych siłach! Był kurz, pot i łzy, jest przeogromna satysfakcja. Relację z trekkingu możesz przeczytać TU, a na zaostrzenie apetytu, galeria…
Swoją przygodę z Indonezją zaczęliśmy na wyspie Lombok, w miejscowości Kuta pełnej kramów, sklepów i barów z zawyżonymi cenami, bezpańskich psów i turystycznych biur. Tutejsza plaża zrobiła na mnie tak samo nieciekawe wrażenie jak ta w siostrzanej Kucie na Bali kilka lat temu, z tą różnicą, że tym razem nie czułam rozczarowania- teraz wiedziałam, że…
Wskakujemy do autobusu na obrzeżach Pekinu poganiani przez „strażnika przystanku”. Kierowca mrozi nas spojrzeniem i wskazuje na nasze plecaki, próbujemy na migi wytłumaczyć, że przecież luk bagażowy jest zamknięty. Mężczyzna wsiadający za nami popycha nas, podczas gdy pomocniczka kierowcy zagradza przejście ramieniem i wskazuje na czytnik elektronicznych biletów. – Me jo (nie ma) – tłumaczę,…
Jak się należy przygotować do podróży dookoła świata? Nie mam zielonego pojęcia! Ostatnie elementy podróżniczego ekwipunku kurier przywiózł nam dzień przed wylotem. Bilety w jedną stronę kupiliśmy na niecały miesiąc przed startem podróży i… tydzień później zmieniliśmy plany (tym sposobem do Indonezji lecimy przez Pekin), ale skoro już jedziemy, coś na temat przygotowań powiedzieć możemy….
– Mój siostrzeniec mieszka w Polsce, pod Krakowem. Nigdy tam nie byłem a mówią, że piękne miasto. Żonę ma Polkę- Agnieszkę. Na Uniwersytecie Jagiellońskim pracują obydwoje. Dobrze im się żyje. Bardzo bym chciał ich kiedyś odwiedzić. A ty pierwszy raz na Ukrainie? – zagaduje mnie sąsiad w autobusie z lotniska do centrum Kijowa. – Nie, drugi….
30 lipca 2015 wsiedliśmy w samolot w jedną stronę i ruszyliśmy spełniać marzenia i szukać swojego nowego miejsca na Ziemi. Prowizorycznym planem naszej podróży była lista marzeń (którą znajdziecie TU), szczegółowego grafiku nie było. Nie wiedzieliśmy ile potrwa nasza wędrówka, wiedzieliśmy, że chcemy przeżywać, chcemy poznawać, obserwować, zaprzyjaźniać się, próbować i smakować. Po 15 miesiącach podróży zawinęliśmy…

